Miasto w morzu
«1995-11-11»
Trójka Pod Księżycem




Komentarz

Audycja dzięki

AkoBe - data
Vampirek - komentarz - treści komentarzy
AkoBe - opis
chaos_man - pochodzenie
AkoBe - pochodzenie
Lordmoon - pochodzenie

Opis

1. Sygnał audycji
2. The Breath Of Life - Nightfall
3. Komentarz Tomasza

Wita Państwa księżycowo, jak zwykle bardzo księżycowo Tomasz Beksiński. Jak nas zapewnił przed chwilą zespół Breath of Life - "Noc zapadła", utwór nazywał się "Nightfall". Wprawdzie przez opary gęstej mgły, takiej niczym z horrorów wytwórni Hammer, a ostatnio takiej mgły mamy sporo. Księżyc bywa niekiedy dość trudny do wypatrzenia, to zapewniam Państwa, że on jest w muzyce, która w sobotnio-niedzielne nocy straszy Państwa i także wzrusza niektórych w Programie Trzecim. Dzisiaj będzie nam gospodarzyć nie jaka Isabelle, Isabelle - wokalistka, muza kryjąca się w oparach tajemniczych dźwięków wykreowanych przez tę właśnie grupę - The Breath of Life - "Oddech życia". To jest zupełnie nowy zespół, ale coraz bardziej mi się podoba. Dość to przewrotna nazwa - oddech życia, klimaty tej muzyki bliższe są chłodnym oddechom uwodzicielskiej śmierci - hmm, chyba nieźle to powiedziałem. Ale do rzeczy - Breath of Life korespondować będzie nieźle z "Tańcem Umarłych", no bo skoro mamy listopad, to czeka nas dzisiaj godzina z Dead Can Dance. To będzie między drugą, a trzecią, będzie to godzina z Dead Can Dance i poezją Wielkiego Edgara. Mam nadzieję, że Państwo wiedzą o kogo chodzi, oczywiście o Edgara Allana Poe. Wcześniej będzie ciąg dalszy cmentarno-gotyckich rozważań przy muzyce, bo trochę tej muzyki jest. W cyklu "Living In The Past" dzisiaj będzie Czesław Niemen i będzie bardzo listopadowy, bardzo cmentarny, a teraz żebyśmy się w tych Hammerowskich dymach poczuli bezpiecznie - Collage.


4. Collage - Safe
5. Komentarz Tomasza

Jakże bezpiecznie jest przy kominku w noc księżycową przy takiej muzyce. Grupa Collage i utwór "Safe". Chociaż muszę powiedzieć Państwu trochę się niepokoję chyba - "it isn't safe", bo Wojtek Szadkowski miał tu już być o tej godzinie, a jeszcze go nie ma. Nie wiem, może do nas dotrze. W każdym razie będziemy czekać, bo chciałem go dzisiaj przepytać dosyć tutaj szczegółowo na temat płyty "Safe", która ma się ukazać lada dzień, może lada tydzień, może lada miesiąc, to z Kolażami nigdy nic nie wiadomo, to co ma się ukazać jutro, może się ukazać jutro za rok, ale... ale wiem, że płyta już jest. Teraz chciałbym żebyśmy w podobnych klimatach jeszcze przez chwilę pozostali. Odpowiem od razu na pytanie jednego ze słuchaczy, że nowa płyta grupy Marillion podoba mi się nie dlatego, że jej tytuł brzmi "Afraid of Sunlight", czyli "Strach przed światłem słońca" i ja jako wampir powinienem lubić takie tytuły. Po prostu ta płyta wypełniona jest ładną muzyką, a ja już od dłuższego czasu chciałem w wykonaniu grupy Marillion posłuchać takiej ładnej muzyki. I dlatego ta płyta mi się podoba, a szczególnie podoba mi się utwór "Beyond You", który mam nadzieję na koncertach, które nam się szykują już lada tydzień, w drugiej połowie listopada, wykonany będzie z nieco bardziej rozbudowanym finałem...


6. Marillion - Beyond You
7. Komentarz - rozmowa Tomasza z W. Szadkowskim

Tomasz Beksiński: I tak przy bezpiecznych dźwiękach muzyki grupy Marillion z ostatniej płyty, której po raz pierwszy słuchałem właśnie z Wojtkiem w autobusie, kiedy jechaliśmy do Londynu. Wojtek wkroczył do studia.

Wojtek Szadkowski: Dobry wieczór.

TB: Jest bezpiecznie, dotarłeś?

WS: Jest bezpiecznie.

TB: Wspaniale, Wojtku. Czy jest bezpiecznie również w związku z płytą, bo ja już z dawna pamiętam różne deklaracje, że płyta wychodzi już, była data, a to się później opóźniało i opóźniało. Jak będzie z tym albumem?

WS: No, mamy nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli i tak jak zapowiadaliśmy album ukaże się pod koniec listopada, względnie na samym początku grudnia, na pewno przed gwiazdką już będzie w sklepach. Nie sądzę, żeby jakieś opóźnienie nastąpiło. My jesteśmy co prawda jeszcze w trakcie ostatnich mixów. Tutaj Krzyś ze mną w tej chwili jest razem z małżonką patrzą się...

TB: oni są za szybą... przestraszyli się nowego studia...

WS: ... przez szybkę tak, pozdrowienia, Krzyś Palczewski ma dzisiaj urodziny... Wszystkiego najlepszego...

TB: O, to happy birthday to you, happy birthday to you. Wojtku, powiedz mi taką rzecz, bo ja właśnie chciałem Ciebie zapytać, jak to się stało, że po albumie "Moonshine", który powstawał przez kilka długich lat i znając Twój perfekcjonizm oraz Waszą że tak powiem powolność w pracy, żeby osiągnąć jak najlepsze rezultaty. Jak to się stało, że po roku mamy następną płytę?

WS: No, to jest dosyć zagadkowa sytuacja. Tej płyty miało nie być rzeczywiście, jest to niespodzianka dla nas również. Ja właściwie... opowiadać trzeba było bardzo, bardzo długą historię na ten temat. Ja ograniczę się tylko do kilku lakonicznych zdań, to znaczy płytę nagrywaliśmy w przeświadczeniu, że wyjdzie w zupełnie innych warunkach, pod zupełnie inną nazwą, właściwie...

TB: No właśnie uprzedzasz...

WS: ...miała to być taka zagadka dla słuchaczy, która po jakimś roku czy półtora roku później miała wyjść na jaw dopiero.

TB: Uprzedzasz moje pytanie, bo chciałem się Ciebie zapytać czy ta płyta została wydana pod szyldem Collage dlatego, że nie mogliście wymyśleć żadnej lepszej nazwy?

WS: Wiesz, sytuacja była inna. My właściwie nie planowaliśmy tej płyty teraz. Mamy z SI Music podpisany kontrakt na przyszły rok. Mamy wszystko zarezerwowane studio i tak dalej i tak dalej. Natomiast, natomiast bardzo... jakby to powiedzieć, bardzo duże obciążenie psychiczne po wydaniu i po tak dobrym przyjęciu "Moonshine" w Europie. Obawialiśmy się jak, jak do tej następnej płyty, do tego kolejnego materiału, który mamy zarejestrować podejść. To duże obciążenie mogłoby nam jak gdyby uniemożliwić pewne, pewne sytuacje, pewne sprawy, więc, więc...

TB: Ale powiedz mi skąd się bierze takie obciążenie, bo w końcu skoro zrobiliście dobrą płytę, no to powinniście się cieszyć, że została dobrze przyjęta i nadal pracować sobie w spokoju nad następną w nadziei, że też zostanie dobrze przyjęta.

WS: Ja rozumiem. Z tym, że każda następna płyta zwykle powinna być lepsza, przynajmniej tak się nadal oczekuje od...

TB: Ale co to znaczy?

WS: ... to, to jest bardzo trudno wytłumaczyć. W każdym razie powinna być, powinna równie mocno zaskoczyć, powinna, powinna być na równie dobrym poziomie. Oczywiście nie należy przez to uważać, że przynajmniej tak my uważamy, że nie należy sądzić, że ta płyta kolejna, następna, powinna być taka sama. Ona musi być w jakiś sposób inna, ona musi się w jakiś sposób różnić i czasami takie obciążenie psychiczne uniemożliwia jakąś, jakąś pracę nad dobrą płytą i to...

TB: Ale powiedz mi czy to właśnie obciążenie nie zabija spontaniczności, skoro wy na przykład chcielibyście nadal pójść w kierunku bardziej monumentalnym jak na "Moonshine", a teraz tutaj zrobiliście płytę bardziej taką stonowaną w sumie...

WS: No więc właśnie, więc właśnie nie chcieliśmy pójść w takim kierunku...

TB: Aha.

WS: ... my w sumie nie planujemy sobie z założenia, że powiedzmy mamy taki czy inny kierunek nadal obrać. W każdym razie mówię, że to obciążenie psychiczne, ja może dokończę wreszcie, dasz mi dokończyć...

TB: Dobrze, zamykam się...

WS: Dziękuję bardzo. Idź na drugi koniec jaskini w tym momencie. I to obciążenie psychiczne uniemożliwiłoby nam pracę nad, nad następną płytą do tego stopnia, że moglibyśmy zrobić coś no powiedzmy nie takiego jak planowaliśmy. I tutaj, zupełnie przypadkowo byliśmy zdystansowani do materiału, nagrywaliśmy w przeświadczeniu, że ta płyta wyjdzie pod szyldem innym, a nie znaczy, że nie przykładaliśmy się do pracy. W każdym razie chodziło o to żeby, że był luz psychiczny, że, że straszne spontaniczne. Materiał powstał w dwie próby, mniej więcej po 6 godzin. W studio pracowało nam się znakomicie, zostawialiśmy właściwie pierwsze podejścia. Nie było jakiś takich strasznych wielu nakładek, jak przy, no w wypadku, wypadku na przykład "Moonshine", gdzie, gdzie naprawdę sporo, sporo musieliśmy się namęczyć, żeby uzyskać taki efekt jak trzeba. Dość tym, że właśnie ten dystans, o który nam chodziło, to, ten luz psychiczny, ten komfort psychiczny został w zupełnie przypadkowy sposób wyzyskany. Po jakimś czasie wróciliśmy do materiału. Okazało się, że jest na tyle dobry, że możemy go spokojnie wydać pod szyldem Collage i bardzo się cieszymy z tego powodu.

TB: Czyli bezpiecznie możecie go wydać pod szyldem Collage, stąd tytuł "Safe", tak?

WS: Jest bardzo bezpiecznie, zupełnie bezpiecznie, tak.

TB: Powiedz...

WS: To znaczy... my gdybyśmy, ja myślałem, żeby stworzyć taką sytuację sztuczną, żeby zaplanować sobie nagranie albumu pod innym tytułem, ale wiadomo, że w przyszłości ten tytuł i tak byłby zmieniony, czy ten szyld zmieniony byłby na Collage. Tutaj właściwie myśleliśmy zupełnie serio, żeby go wydać pod innym szyldem. Także nie było ...

TB: Powiedz mi jeszcze taką rzecz. Dlaczego nie nagrywajcie tej płyty też dla firmy SI Music tylko inaczej?

WS: Ponieważ jak już mówiłem, z SI mamy podpisany kontrakt na przyszły rok, na konkretne zupełnie studio w Niemczech, w Stuttgarcie...

TB: A co oni na to, że nagrywacie inną płytę?...

WS: Nic, ponieważ jest to kontrakt podpisany na płyty, a nie na, a nie na...

TB: ... nie na wyłączność

WS: ... a nie na przywiązanie i wyłączność do, do wytwórni. Jest to firma niezależna, więc daje jakąś tam swobodę, także tutaj możemy słuchaczom i sobie zrobić na gwiazdkę prezent. Cieszy nas to bardzo, ponieważ...

TB: Jedyny w swoim rodzaju...

WS: Jedyny w swoim rodzaju. Płyta będzie, będzie rzeczywiście inna. Będzie to Collage, ale, ale zupełnie inny. Te utwory, które Ty być może już grałeś, to jest taka próbka tego co będzie. To nie są utwory we właściwych wersjach, są to przymiarki do utworów, które, które na płycie będą.

TB: No, za chwilę chciałabym żebyśmy jeszcze posłuchali mojego ulubionego, który właśnie nazywa się "One Of Their Kind", czyli jak gdyby "Jedyny w swoim rodzaju". Utwór, który wydaje mi się powinien być przebojem i ja bym nalegał żebyście z niego zrobili przebój w miarę możliwości, w przyszłości...

WS: No być może, być może, być może tak się stanie...

TB: Wpada w ucho...

WS: Nie słyszałeś jeszcze całego materiału na pewno.

TB: No nie, tyle co mnie raczyłeś czasami tajemniczo przynieść do domu.

WS: No, tak, ale, ale no chyba nie będziesz zawiedziony jak Ci puszczę. Na pewno nie będzie to "Moonshine" jak już powiedziałem. "Moonshine", to była taka królewska szata, którą, którą... królowi żeśmy uszyli, bogato inkrustowana, a w tej chwili szyjemy królowi najwspanialszy garnitur na jaki nas stać w tej chwili...

TB: A krawat też będzie?

WS: ... będzie. W każdym razie dążę do tego, że, że właściwie nie można porównać tych dwóch płyt w żaden sposób. Jedna jest na swój sposób i na swoją miarę dobra i druga.

TB: Chciałbym wprawdzie żeby teraz nam zmieścił się utwór "One Of Their Kind", ale jeszcze jedno pytanie chciałem Ci zadać. Kiedy będzie ten teledysk osławiony, który nakręciliście do utworu "Safe"?

WS: We wtorek jedziemy na pierwsze, na pierwszy próbny przegląd tego wideoklipu. Jeżeli go zaakceptujemy on będzie już zmontowany na sto procent i niedługo, bardzo długo, na pewno w tym miesiącu jeszcze będzie premiera w telewizji.

TB: A kiedy my w Trójce dostaniemy więcej materiału? Może przed, jest taka szansa, że zanim płyta się ukaże, będziemy mogli coś zagrać?

WS: Bo tak zerkam na Krzysia, nie wiem, może pokażesz na palcach, bo tam cię nie słyszę za dobrze, ile nam jeszcze zajmie mniej więcej mix. No, jeszcze trzy, cztery dni nam zajmie mix. I już być może wtedy po masteringu będziemy mogli tę wersję jakoś tam w radiu puszczać. Natomiast na płytę trzeba będzie poczekać jeszcze parę tygodni, ponieważ okres produkcyjny i tak dalej i tak dalej.

TB: To trzymam Cię za słowo, że Trójka i pod księżycem Trójka oczywiście będzie miała szansę zapuścić ten materiał jak najszybciej jako pierwsza.

WS: Myślę, że tak.

TB: Dzięki Ci Wojtku serdeczne - "One Of Their Kind" - Collage.


8. Collage - One Of Their Kind
9. Komentarz Tomasza

Grupa Collage i to był przedsmak nowego, bardzo bezpiecznego albumu "Safe", który jak słyszeliśmy ma się ukazać do końca tego roku. Trzymamy Wojtka za słowo, a ja Państwa przepraszam za te dwu minutowe opóźnienie serwisu, no ale tak pięknego utworu chyba nie wypadało wyciszać.


10. Sygnał serwisu Trójki
11. Sygnał audycji
12. The Breath Of Life - Hazy Wish
13. Komentarz Tomasza

Grupa Breath of Life i "Hazy Wish", czyli "Mgliste życzenie". Ten zespół razem z grupą Love Like Blood i naszym Daimonionem - 2-ego grudnia w Hali Korony w Krakowie. Będziemy jeszcze o tym mówić, bo jeszcze muzyka grupy Love Like Blood nasz czeka i to już niedługo. Natomiast teraz czas na nasz "Kącik grozy". Dzisiaj w "Kąciku grozy" coś zupełnie nowego, coś co i mnie z lekka przeraziło. Na płycie firmy Projekt zawierającej różne intrygujące propozycje tej firmy. A przed tygodniem po raz pierwszy z tą płytą zetknęliśmy się tutaj nausznie, że tak powiem. Znalazło się nagranie tajemniczego zespołu o nazwie Bleak. Utwór bardzo stosownie nazywa się "Cold, Black Room", czyli "Zimny, mroczny pokój".


14. Sygnał kącika grozy
15. Bleak - Cold, Black Room
16. Komentarz Tomasza

To się nazywa groza zamieniona na dźwięki. Amerykański zespół Bleak i "Cold, Black Room" - "Lodowaty, zimny, mroczny, czarny pokój". Coś dla mnie, gdy posłuchałem tego utworu od razu poczułem się w domu i mam nadzieję, że Państwu też się podobał. To był nasz "Kącik grozy" w Trójce pod Księżycem, a teraz grupa Love Like Blood z nowej płyty "Exposure", to będą kolejne dwa utwory, których jeszcze nie słuchaliśmy. Przypominam, że grupa przyjedzie ponownie do Polski i zagra w Krakowie 2-ego grudnia w Hali Korony. Razem z przepiękną, rozśpiewaną Izabelą i grupą The Breath of Life oraz naszym Daimonionem i myślę, że to będzie pojedynek tych dwóch zespołów, bo Daimonion gra ostro, a Love Like Blood zaczął grać ostro. "Colours Of Perversity", czyli "Barwy perwersji", utwór który tytuł od razu zachęca i "Life", czyli "Życie". Love Like Blood.


17. Love Like Blood - Colours Of Perversity
18. Love Like Blood - Life
19. Komentarz Tomasza

Love Like Blood z nowej płyty "Exposure". Dziwna to płyta, przy pierwszy słuchaniu nie zrobiła na mnie wrażenie, a później zaczęła mi się trochę podobać, chociaż wiem, że sympatycy tak zwanego gotyku w pełnym tego słowa znaczeniu, nie są do końca przekonani, twierdzą że jest to zbyt rockowe granie. No, może, zgadzam się, ale wydaje mi się, że jest tu jednak więcej momentów wciągających niż na poprzedniej płycie "Odyseja", która miała dwa lub trzy naprawdę powalające utwory, a reszta była po prostu nudna. W przypadku "Exposure" jest inaczej, im dłużej się słucha tym bardziej się podoba. I teraz, teraz przechodzimy do płyty firmy Projekt. Do płyty, z której już dzisiejszy horrorystyczny utwór został wyemitowany. Przed tygodniem zapoznałem Państwa z takimi zespołami jak Love Spirals Downwards, jak
Black Tape for a Blue Girl, jak "Lajsia" albo podobno "Lykia", bo to się chyba też tak wymawia, ale słyszałem, że tak wymawiają to w Niemczech, więc nie byłbym w stu procentach przekonany co do prawidłowości. Rozmawiałem dzisiaj z Krzyśkiem Rakowskim przez telefon, mówił mi, że tam znają ten zespół w sklepie, z którego czerpie wiele interesujących płyt, które do nas później trafiają. Krzysiek coś nam podeśle, także myślę, że za tydzień, najdalej za dwa tygodnie będziemy mieć sporą porcję mrocznej, wampirzastej muzyki. A dzisiaj z płyty zespołu Projekt jeszcze dwa zespoły, które wydają mi się ciekawe i o żadnym nic nigdy nie słyszałem. Pierwszy nazywa się Soul Whirling Somewhere - dusza, która lotem spiralnym ulatuje gdzieś. Bardzo wydumana nazwa, utwór nazywa się "Unhinttable", chyba chodzi tu o coś w co nie sposób trafić, czego nie można dostać. Drugi zespół, również zakręcona nazwa, chociaż łacińska - Ordo Equitum Solis i jest to kolejne wydanie czegoś między Dead Can Dance, Bel Canto, a The Breath of Life, bo śpiewa tam dziewczyna wyraźnie zainspirowana tymi klimatami. Utwór nazywa się "Message to Pan" - "Wiadomość dla Pana", oczywiście wiadomo chodzi o Bożka Pana, a nie o takiego Pana, którego można spotkać na ulicy albo takiego Pana, który sprzedaje warzywa w pobliskim kiosku. A więc Soul Whirling Somewhere i Ordo Equitum Solis, najpierw "Unhinttable" później "Message to Pan".


20. Soul Whirling Somewhere - Unhinttable
21. Ordo Equitum Solis - Message to Pan
22. Komentarz Tomasza

No, proszę, ilu co umarłych potrafi tańczyć, tyle zespołów, które naśladują Dead Can Dance i te klimaty. Ale nie wiem dlaczego, za każdym razem mimo, że nie jest to nic nowego, za każdym razem słucha się tego z przyjemnością. Ordo Equitum Solis, to nazwa zespołu, utwór "Message to Pan" - "Wiadomość, posłanie do Pana". Wcześniej również nieznana grupa, bardziej taka klimatyczna, trochę w stylu starego 4AD - Soul Whirling Somewhere i utwór "Unhinttable". A teraz będzie coś, coś z innej płyty, również coś nowego. Wrócił już zespół Fading Colours ze swoich koncertowych wojaży po Niemczech. Rozmawiałem z Leszkiem Rakowskim przez prawie godzinę przez telefon i chyba się spotkamy w ciągu najbliższych kilku dni, być może dowiem się czegoś więcej, być może nawet spotkamy się w studiu za tydzień albo za dwa tygodnie. Zobaczymy czy będzie im to pasowało. W każdym razie dowiedziałem się, że na jednym z ich koncertów grali z zespołem Diary of Dreams i właśnie utwór tego zespołu znajdujący się na dwu płytowej składance firmy Dion Fortune dosyć mi się podobał. Cała ta składanka zawiera materiał wyjątkowo nie do słuchania, ale ta grupa wywołała jakąś reakcję. Diary of Dreams i "Cold Deceit" - "Chłodne oszustwo".


23. Diary of Dreams - Cold Deceit
24. Komentarz Tomasza

Grupa Diary of Dreams, czyli pamiętnik, zapis snów i utwór "Cold Deceit". Ciekawe czy więcej nagrań tego zespołu jest równie sympatycznych. Nie jest to też nic nowego, ale dzięki Bogu brzmi jakoś przynajmniej. Proszę Państwa, teraz tak, pozdrowienia dla Joanny z Krakowa, dzisiaj w Warszawie, list dostałem, przeczytałem i bardzo było mi miło. I pozdrowienia dla Kamili, która studiuje w Warszawie i otrzymała moje zdjęcie wykonane przez przyjaciółkę na koncercie Petera Hammilla. I pisze mi, że przyjaciółka powiedziała: "Nigdy bym nie przypuszczała, że Beksiński jest łysy". Cóż, ja nie jestem łysy, jestem łysiejący. Ludzie, którzy tracą włosy są bardzo drażliwi na temat dokładności z jaką się określa ich stan, więc bardzo proszę nie nazywać mnie łysym. Poza tym nie wyglądałem wampirzasto dlatego, że każdy wampir żałośnie wygląda zanim się opije krwią, a nie wypadało mi ze słuchaczy wysysać krew w Filharmonii Bydgoskiej. Tym bardziej, że północy jeszcze wtedy nie było. Zębami też nie ma co się afiszować, one mają być skuteczne, a nie widoczne. Tak więc cóż droga Kamilo, mogę Ci odpowiedzieć najwyżej to co Bond odpowie w oryginalne, w filmie "Operacja Piorun" za tydzień, kiedy dziewczyna powie mu "Pan to ma oko", bo on odpowiada "wait till you get to my teeth" - "poczekaj aż cię rzucę na ząb". Ja to wprawdzie przetłumaczyłem "nie tylko oko", bo tak bardziej pasowało w kontekście, ale tak było w oryginale - "wait till you get to my teeth". A skoro studiujesz w Warszawie, wszystko jest możliwe. A teraz zespół Killing Joke z płyty "Pandemonium", która bardzo mi się ostatnio spodobała. Anja Orthodox puszczała mi ją tak często, że aż w końcu zaskoczyło. Moje dwa ulubione utwory "Millenium" - "Tysiąclecie" i "Communion" - "Komunia".


25. Killing Joke - Millenium
26. Killing Joke - Communion
27. Komentarz Tomasza

Grupa Killing Joke z płyty "Pandemonium" - "Millenium" i to był utwór "Communion", mój ulubiony fragment tej płyty. Zawsze go słucham rano. Kiedy człowiek przy takim utworze ruszy przed siebie, to może przejść nawet przez ścianę, ten utwór jest jak Godzilla. Proszę Państwa i znów mamy małe opóźnienie, minuta z kawałkiem po godzinie drugiej.


28. Sygnał audycji
29. The Breath Of Life - The Soul
30. Komentarz Tomasza

Grupa Breath of Life i kolejny utwór z płyty "Lost Children". Zespół przypominam pojawi się w Polsce już niedługo, za niecały miesiąc w Krakowie, w Hali Korony - 2-ego grudnia. Razem z Love Like Blood i razem z Daimonionem. Breath of Life. A teraz proszę Państwa cała ta godzina, skoro mamy listopad należeć będzie do "Tańczących Umarłych" - grupa Dead Can Dance się pojawi. Przede wszystkim będziemy słuchać Lisy Gerrard, oddamy się w niesamowite władanie jej głosu, bo wydaje mi się jest to osoba, która potrafi wytworzyć niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju klimat i szczególnie jeśli jest noc. Jeśli przygasimy światło, jeśli mamy kadzidło, jeśli mamy świece, jeśli mamy wyobraźnię przede wszystkim. Prosili Państwo o powrót do "Królestwa zachodzącego słońca" i dzisiaj będzie to powrót do tego Królestwa i nie tylko. Prosili mnie też Państwo o więcej boskiego Edgara Allana. Niełatwo jest co tydzień, czy nawet co miesiąc, czy nawet co pół roku wymyślać całonocny, trzy godzinny program oparty na jego twórczości. To wymaga długiego, naprawdę przygotowania i przemyślenia. Tak więc proszę mi wybaczyć, że nie robię tego często. I tym razem też nie będzie to to co zwykle, to będzie wieczór muzyki i poezji. Wydaje mi się, że Edgar i Lisa uzupełniają się po prostu idealnie. Tak więc seans poezji i muzyki. Przed Państwem - "Miasto w Morzu".


31. Dead Can Dance - Dawn Of The Iconoclast
32. Komentarz Tomasza

Patrz! - oto czarny śmierci tron
Śród dziwnych - pustych, dzikich stron,
Gdzie się Zachodu krwawi skon.
Tam wielcy - mali - dobrzy - źli -
W spokoju wiecznym każdy śni.
Tam gmachów tłum - tam wieżyc zrąb,
Które naruszył czasów ząb
(Struktury takie nam nieznane) -
A w krąg, przez wichry zapomniane,
Drętwo, pod nieba tarczą siną,
Melancholijne wody płyną.


33. Dead Can Dance - Ocean
34. Komentarz Tomasza

Nie schodzi żaden błysk z lazurów
Na wieczny mrok tych sennych murów,
Lecz z ułudnego morza fal
Milczące światło płynie w dal -
W górę rozlewa się po skałach,
Katerdrach, wieżach, arsenałach
I babelowych, zda się, wałach.
Po niedostępnych ciemnych parkach,
Po marmurowych sklepień arkach,
Po gmachach, które we mgle giną
I których ściany w krąg obwiną
Rzeźbionym fryzem bluszcz i wino.


35. Dead Can Dance - Yulunga (Spirit Dance)
36. Komentarz Tomasza

Drętwo, pod nieba tarczą siną,
Melancholijne wody płyną.
A blade zamki i ich cienie
Zawisły, rzekłbyś, jak widzenie
W powietrznej sinych mgieł arenie,
Gdy z dumnej wieży tej stolicy
Duch Śmierci patrzy bladolicy.


37. Dead Can Dance - The Host Of Seraphim
38. Komentarz Tomasza

Groby rozwarły się widomie,
Ziejąc - na martwych skał poziomie -
Lecz ani skarb, co w nich zamknięty,
Ni w oczach bogów diamenty,
Ni trupy strojne w wieniec złoty,
Nie budzą głębin tych z martwoty


39. Lisa Gerrard - La Bas (Song of the Drowned)
40. Komentarz Tomasza

Żadna struga, żadna mgła
Nie marszczy fal umarłych szkła.
Nie wróży nic, że będzie wiatr
Na jakimś oddalonym morzu;
Nie świadczy nic, że był gdzieś wiatr,
Na jakimś mniej ohydnym morzu!


41. Dead Can Dance - De Profundis (Out Of The Depths Of Sorrow)
42. Komentarz Tomasza

Oto spójrz: w powietrzu jakiś ruch!
Toń wód porusza jakiś duch:
Wieżyce, zda się, płyną w dół,
W mgły rozwiewając się na pół...
Mdlejące świątyń bladych szczyty
Znikają, w próżni mknąc błękity,
I zapłonęła toń ogniściej,
Godziny dyszą uroczyściej.
Gdy w dzikich jękach w bezdeń wód
Zapada w mgłach mistyczny gród,
Wstając ze swych tysiącznych tronów
Wita go piekło śród pokłonów!


43. Dead Can Dance - Summoning Of The Muse
44. Komentarz Tomasza

Drętwo, pod nieba tarczą siną,
Melancholijne wody płyną.

Ileż scen szczęśliwości minionej, dalekiej.
Ileż zmarłych nadziei, ile snów prześnionych,
I marzeń o dziewczynie, co znikła na wieki,
I której już nie będzie na brzegach zielonych!
N i e b ę d z i e!...
O, wy smutne i magiczne słowa,
Które wszystko zmieniacie! Już nigdy n i e b ę d z i e
Ni czasu, ani wspomnień...


45. Dead Can Dance - Persephone (The Gathering Of Flowers)
46. Komentarz Tomasza

Są takie bezcielesne rzeczy, są zjawiska,
Co mają byt podwójny, jak bliźnięca owa
Moc, co naraz z materyi i ze światła tryska
I razem tworzy bryłę — i cień w sobie chowa.

Tak dwulice Milczenie: razem brzeg i morze,
Ciało i duch; pustynne kocha rumowiska,
Świeżą porosłe trawą; są w nim jakieś zorze —
Jakieś ludzkie pamiątki: więc się go nie trwożę,
Choć łzy mi płyną. Nigdy — dźwięk jego nazwiska


47. Dead Can Dance - Musica Eternal
48. Komentarz Tomasza

I tak kończy się właściwie nasz Wieczór Poezji z Edgarem Allanem Poe i grupą Dead Can Dance. Chociaż aż mnie korci, żeby jeszcze przytoczyć jedną zwrotkę, jeszcze jednego wiersza, bo przekonałem się, że ilekroć sięgam po Edgara Allana, ilekroć próbuje cokolwiek z jego opowiadań, czy z jego wierszy złożyć, to zawsze powraca jeden refren albo z "Kruka" albo z "Annabel Lee":

I co noc w snów bieli, wśród srebrnej topieli,
Spoczywam z nią razem na zimnej pościeli,
Tam w jej królestwie nad mórz pianą,
Tam w jej mogile pod mórz pianą...

Jeden wspólny mianownik, zawsze musi być... Wspominanie kogoś, kto odszedł raz na zawsze, no ale od czego mamy Święto Zmarłych, od czego mamy listopad, od czego mamy poezję, od czego mamy Edgara Allana Poe i Lisę Gerrard. To była taka godzina, na którą Państwo chyba czekali, a mnie też sprawiło to dużą przyjemność, żeby tej muzyki z Państwem posłuchać i przez te wiersze przebrnąć. Teraz za chwilę serwis Trójki, a później cofamy się w przeszłość, w lata 70-te i słuchać będziemy Czesława Niemena.


49. Sygnał serwisu Trójki
50. Sygnał audycji
51. Jethro Tull - Living In The Past
52. Komentarz Tomasza

(...) dlaczego nigdy nie przypominam żadnych polskich wykonawców w cyklu "Living In The Past", a przecież w '70-latach i u nas powstawała muzyka. Muzyka będąca pod wpływem na pewno zachodniej, ale na nieco innej zasadzie niż teraz, bo teraz kopiuje się już wszystko bezczelnie. Natomiast wtedy artyści mieli tak samo jak i przeciętny słuchacz dość trudny dostęp do tego co działo się na Zachodzie. Wiedzieli tylko mniej więcej co się działo i tworzyli muzykę moim zdaniem znacznie bardziej oryginalną. W każdym razie uważam, że Czesław Niemen w latach 70-tych, szczególnie na początku, zrealizował kilka płyt tak wspaniałych i tak ponadczasowych, że możemy być z tych płyt absolutnie dumni na skalę światową, na skalę historii rocka i możemy po prostu śmiało przedstawić te płyty komukolwiek, mówiąc - to jest polski dorobek muzyki rockowej z lat 70-tych. Szczególnie dwie płyty - podwójny zestaw "Marionetki" i wcześniejsza, wspaniała Niemen "Enigmatic" ze słynnym "Bema pamięci rapsodem żałobnym". Ponieważ tematyka dwóch najdłuższych kompozycji jakie dzisiaj się pojawią, bardzo nawiązuje do tego co w poprzedniej godzinie Państwu prezentowałem jak i nawiązuje do listopadowych klimatów, bo jest to "Bema pamięci rapsod żałobny" i "Piosenka dla Zmarłej", która pojawi się za chwilę. To nie miałem dzisiaj absolutnie żadnych wątpliwości i żadnych trudności z wyborem właśnie Czesława Niemena na tę ostatnią godzinę. Tym bardziej, że szykowałem się już do tego od bardzo dawna. Odkąd kompakty z tą wspaniałą muzyką się pojawiły. Tylko zawsze coś mi w tym przeszkadzało, dzisiaj nareszcie będziemy mogli posłuchać. I przy okazji też chciałbym zauważyć, że brakuje mi Czesława Niemena w tej chwili na naszej scenie rockowej. Szkoda, że nagrywa tak rzadko, szkoda, że ogranicza się tylko do pisania do "Tylko Rocka". Mógłby również stworzyć muzykę. Zacznijmy od kompozycji, którą stworzył na początku lat 70-tych do wiersza Jarosława Iwaszkiewicza - "Piosenka dla Zmarłej". To jest jeden z takich bardzo listopadowych, bardzo porywających utworów, których zawsze słucha się z niesłabnącym zainteresowaniem i z tym przyjemnym dreszczykiem, który przebiega po plecach.


53. Czesław Niemen - Piosenka Dla Zmarłej
54. Komentarz Tomasza
55. Czesław Niemen - Bema pamięci rapsod żałobny
56. Komentarz Tomasza
57. Czesław Niemen - Com uczynił
58. Komentarz Tomasza
59. Czesław Niemen - Marionetki
60. Komentarz Tomasza
61. Julee Cruise - The Mysteries Of Love


Utwory z audycji znajdziesz na płytach:

Collage - Safe (1996)

Czesław Niemen - Niemen vol. 2 (reedycja - "Marionetki" 1994) (1973)

Dead Can Dance - Dead Can Dance (1984)

Dead Can Dance - Spleen And Ideal (1985)

Dead Can Dance - Within The Realm Of A Dying Sun (1987)

Jethro Tull - Living In The Past (1972)

Julee Cruise - Floating into the Night (1989)



Komentarze/recenzje

Chyba w czerwcu 2016 chciałam zgrać tę audycję ze swoich kaset, ale niestety mój sprzęt wtedy padł. Potem kaseta się zablokowała w pożyczonym sprzęcie i tak tkwi tam do dzisiaj. Taśma nie jest wkręcona, ale otwieranie kieszeni jest jakby elektroniczne i ta elektronika nie działa. Pamiętam, że były kłopoty ze zgrywaniem, odtwarzanie dawało zniekształcony dźwięk. Podejmowałam wiele prób, ale nie pamiętam czy udało się zgrać. Muszę kiedyś odnaleźć i sprawdzić te pliki. Nie wiem jak wyjąć kasetę. Łamać nic nie mogę, bo sprzęt nie jest mój. Na szczęście właściciel nie upomina się o oddanie sprzętu. A z kasetą i tak nie oddam ;)

Autor: AkoBe