Mamy już zardzewiały październik
«1998-10-10»
Trójka Pod Księżycem


Komentarz

Fragment audycji z muzyką roku 1972. w wykonaniu Rare Bird (płyta ta była prezentowana także we wrześniu 2002 przez Piotra Kosińskiego w jego audycji NMP). Ponadto John Lennon, a także Velvet Fogg w utworze Come Away Melinda (wykonywanym przez takich twórców jak: Judy Collins, Bobbie Gentry, Mamas & The Papas, Uriah Heep, UFO, The Weavers, ...). Grupa Rare Bird z albumu Epic Forest.

Audycja dzięki

AkoBe - komentarz - komentarze Tomasza

Vampirek - komentarz - komentarze Tomasza - uzupełnienia

Marcin Piasecki - pochodzenie - Crest Of a Wave - Steel And Glass

Nieznajomy - pochodzenie - Paweł - uzupełnienia

J.Sulisławski - pochodzenie - pierwsze dwie godziny

AkoBe - pochodzenie - uzupełnienia

Opis

1. Sygnał Trójki

2. Monty Norman - James Bond Theme

3. Komentarz Tomasza

Wita Państwa Tomasz Beksiński. Dobry wieczór. Melodia Bonda powinna zabrzmieć na powitanie zgodnie z naszymi tradycjami przed tygodniem, bo wtedy oglądali Państwo film "Tylko dla twoich oczu". Jednak wtedy był tutaj w Programie Trzecim Piotr Kosiński. Ja zaś i tak nie mógłbym się z nim zamienić z powodów rodzinnych. Więc w myśl zasady, co się odwlecze, to nie uciecze i w myśl drugiej zasady, film w Jedynce, muzyka w Trójce, dziś na dobry początek Sheena Easton zaśpiewa For Your Eyes Only.

 

4. Sheena Easton - For Your Eyes Only

5. Komentarz Tomasza

Jedna z piękniejszych bondowskich piosenek "For Your Eyes Only" - "Tylko dla twoich oczu". Sheena Easton, film z Bondem z 1981 roku. Bardzo mnie cieszy fakt, że telewizyjna Jedynka znów wraca do cyklu o Agencie 007. Cieszy mnie również z tego powodu, że będę mógł troszkę muzyki z tych filmów z Państwem słuchać regularnie co miesiąc. Muzyka do "Tylko dla twoich oczu" skomponowana przez Billa Contiego może nie była ogólnie rzecz biorąc najlepsza, troszkę przeważały takie dyskotekowe rytmy w tym filmie, ale i tak była genialna w porównaniu z tym co Eric Serra zrobił w "Goldeneye". Za miesiąc "Octopussy" i powróci stary kompozytor najlepszej bondowskiej muzyki - John Barry. Będzie tej muzyki znacznie więcej, bo akurat do filmu "Octopussy" mam całą płytę i będę mógł dla Państwa wybrać kilka naprawdę smakowitych tematów. Natomiast co dziś? Dziś Rory Gallagher i nagrania z albumu "Deuce", o czym Państwu wspominałem dwa tygodnie temu, ale wtedy nie mogliśmy więcej nagrań z tej płyty posłuchać. Będzie zespół Genesis, będzie John Lennon, będzie grupa Rare Bird od dawna obiecana i płyta "Epic Forest", będzie Marianne Faithfull w ramach muzyki trochę pozarockowej z bardzo pięknej płyty "Seven Deadly Sins" i będzie też kilka utworów z piwnicznego archiwum, ale ponieważ mamy już zardzewiały październik, teraz Type O Negative.

 

6. Type O Negative - Love You To Death

7. The Birth of a Nation (The Clansman) (1915) - Komentarz Tomasza

Grupa Type O Negative i to był utwór "Love You To Death" - Kocham cię na zabój, kompozycja właściwie można powiedzieć otwierająca po dwóch krótkich wstępach, znakomitą płytę sprzed dwóch lat, "October Rust". Wciąż nie mamy nowego albumu zespołu Type O Negative, a muszę Państwu przyznać się szczerze, czekam na niego z niecierpliwością, bo w tych czasach niewiele jest płyt, co do których można mieć nadzieję, że jak się ukażą, to nas ucieszą tak od początku do końca. Jest jednak nowa płyta, która dzisiaj będzie nam towarzyszyć. No może niezupełnie tak nowa, bo ukazała się jakiś czas temu. Ale zarekomendował mi ją bardzo Jacek Leśniewski, który zazwyczaj lubi muzykę sprzed wielu, wielu lat, a to jest nowa płyta grupy Iron Maiden. Może podobała mu się dlatego, że był na koncercie i bardzo go zachwalał, nie wiem. W każdym razie płyta jest intrygująca. Może nie wnosi nic nowego, nawet na pewno. Jest właściwie kolejną płytą grupy Iron Maiden, ale kilka utworów nadaje się do tego, żebyśmy poświęcili im uwagę, mimo że są bardzo, bardzo, bardzo wtórne. Chciałbym przy okazji zaproponować Państwu zabawę. Mianowicie wszyscy wiemy, że Steve Harris jest wielkim maniakiem kina, podobnie jak ja. I chyba na każdej płycie Iron Maiden jest przynajmniej jeden utwór, który ma coś wspólnego z jakimś filmem, albo zapożyczony tytuł albo opowiada o tym filmie. Tutaj mamy "Człowieka klanu" na tym albumie i myślę, że będziemy od czasu do czasu chodzić do kina z Eddim. Pierwsza projekcja już za moment. "Człowiek klanu", w rolach głównych Lee Marvin i Richard Burton, a także grupa Iron Maiden.

 

8. Iron Maiden - The Clansman

9. Komentarz Tomasza

"The Clansman" czyli Człowiek klanu. Grupa Iron Maiden z najnowszej płyty "Virtual XI", płyty, którą polecał mi - o dziwo - Jacek Leśniewski, specjalista od piwnicy. Myślę, że za dwa tygodnie do nas tutaj zajrzy do studia z jakimiś ciekawymi nowościami z przeszłości. I Jacek też polecał bardzo - i bardzo się cieszył, że wreszcie ukazała się na kompakcie - drugą płytę Rory, Rory'ego Gallaghera. Płyta, która nazywa się "Deuce", ukazała się w 1971 roku. Ja miałem przyjemność słuchać jej w Trójce w 72-gim i od tamtego czasu czekałem, żeby ją zdobyć. Nie udało mi się kupić ani wersji analogowej, a na kompaktową czekałem aż do teraz. Płyta już wreszcie jest i chciałbym, żebyśmy dzisiaj poświęcili jej trochę czasu, też może nie od razu, może w paru odcinkach. Dwa tygodnie temu tylko trzy utwory się nam jakoś znalazły w audycji, bo pasowały: "Crest Of A Wave", "Should've Learnt My Lesson" i "I'm Not Awake Yet". Tutaj jest śmieszna sprawa na tej płycie, proszę Państwa. Mianowicie wydawca po pierwsze pozwolił sobie ją troszkę zremiksować, co na szczęście niczego nie zmieniło. Ja przynajmniej nie pamiętam aż tak dobrze oryginalnego brzmienia i oryginalnych nagrań, żeby odczuć ten remiks bardzo wyraźnie. Ale jedna rzecz - pamiętam - była inaczej. Utwór drugi na kompakcie był utworem pierwszym na płycie. Płyta rozpoczynała się od kompozycji "Used To Be". I my może teraz też najpierw utwór "Used To Be", później utwór drugi w wersji analogowej, a na kompakcie pierwszy, "I'm Not Awake Yet". Słuchaliśmy go dwa tygodnie temu, ale to jest tak piękny utwór, że dzisiaj musi powrócić. Później "Maybe I Will" i "Whole Lot Of People". Rory Gallagher z płyty "Deuce".

 

10. Rory Gallagher - Used To Be

11. Rory Gallagher - I'm Not Awake Yet

12. Rory Gallagher - Maybe I Will

13. Rory Gallagher - Whole Lot Of People

14. Komentarz Tomasza

Rory Gallagher, znakomity gitarzysta bluesowo-rockowy, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych lider grupy Taste. Później przez wiele, wiele lat artysta solowy, niestety, już od kilku lat nieżyjący. Muzyka z płyty "Deuce", drugiego albumu z 71-go roku, wznowionego niedawno na płycie kompaktowej, jakże się cieszę z tego powodu. Wrócimy do tej płyty w następnej godzinie. A teraz z archiwum piwnicznego grupa Salamander i dwa utwory: "Preludium", "He's My God" i "Kill".

 

15. Salamander - Prelude (He's My God)

16. Salamander - Kill

17. Komentarz Tomasza (godz. 1:00)

Z piwnicznego archiwum grupa Salamander. To była płyta z 71-go roku, "The Ten Commandments" - Dziesięcioro przykazań i najpierw Wstęp, a później przykazanie szóste - Nie zabijaj. Prawie minuta po godzinie pierwszej.

 

18. Sygnał serwisu Trójki/Komentarz Tomasza

Serwis Trójki.

 

19. Serwis PR3 (Wojciech Krzyczkowski)

20. Komentarz

Wojciech Krzyczkowski: To był serwis Trójki,
Tomasz Beksiński: Który przygotował i przedstawił Wojciech Krzyczkowski.

 

21. Sygnał Trójki

22. Iron Maiden - Como Estais Amigos

23. Komentarz Tomasza

"Como Estais Aigos", tak nazywa się ostatni utwór na najnowszej płycie grupy Iron Maiden - "Virtual XI" i właśnie przed chwilą go słuchaliśmy. Jeden z piękniejszych w dorobku tego zespołu. Proszę Państwa, teraz na chwilę odejdziemy od muzyki rockowej. Obiecałem dzisiaj kolejną podróż poza rockowy nawias i już zdradziłem Państwu z kim ta podróż się odbędzie, z Marianne Faithfull. Artystka, która debiutowała w latach sześćdziesiątych śpiewając proste nieskomplikowane piosenki, które między innymi komponowali dla niej Keith Richards i Mick Jagger, później związana była z nimi, długo z Mickiem Jaggerem. Później zaczęła śpiewać troszkę inny repertuar. Nagrała różne płyty, z różną muzyką. Bardzo się zmieniła i niedawno zrealizowała intrygujacą moim zdaniem płytę opartą na kompozycji Kurta Weilla i Bertolta Brechta pod tytułem "Siedem grzechów głównych". Historia tej kompozycji jest następująca. Podobno Kurt Weill namówił dyrektora artystycznego zespołu paryskiego (pada nazwa) - to było w 1933 roku, w kwietniu - żeby wezwał z Włoch Bertolta Brechta do Paryża. I tam we dwóch rozpoczęli prace nad kompozycją, która własnie została później nazwana "Siedem grzechów głównych". Historia jest nastepująca. Bohaterką jest dziewczyna imieniem Anna, którą rodzina wysyła do Ameryki, aby tańcząc zarobiła pieniądze na dom, który chcą sobie postawić. Rodzice bowiem tej dziewczyny i bracia marzą o takim domu gdzieś w Luizjanie, no ale potrzebują zdobyć na to pieniądze. Anna wyjeżdża. Jest tam siedem lat. Przez siedem lat zarabia i w tym czasie jej osobowośc ulega rozbiciu jak gdyby na dwie połowy, właśnie poprzez tych siedem przeróżnych grzechów, które ją tam kuszą i które ona popełnia. Później mamy już dwie Anny, Annę pierwszą, Annę drugą, ale jakoś na końcu udaje się jej ten konflikt rozdwojenia osobowości pokonać i znowu obie Anny są sobą, są razem. Kompozycja trwa ponad pół godziny i chciałbym Państwa zostawić z tą muzyką, bo to jest naprawdę intrygująca muzyka, bardzo piękna, zrobiona z dużym rozmachem i z takim nostalgicznym jak gdyby klimatem, który znamy już z niektórych nagrań Marianne Faithfull. Mnie się na przykład początek tej płyty kojarzy z kompozycją "Boulevard of Broken Dreams", który znamy z jej albumu "Strange Weather". Tak więc teraz poza nawias rocka się wybieramy i słuchamy Marianne Faithfull - "Siedem grzechów głównych".

 

24. Marianne Faithfull - Prologule

25. Marianne Faithfull - Sloth

26. Marianne Faithfull - Pride

27. Marianne Faithfull - Anger

28. Marianne Faithfull - Gluttony

29. Marianne Faithfull - Lust

30. Marianne Faithfull - Covetousness

31. Marianne Faithfull - Envy

32. Marianne Faithfull - Epilogue

33. Komentarz Tomasza

Trudno uwierzyć, ale cała ta kompozycja została zarejestrowana na żywo piątego czerwca 1997 roku w Wiedniu. Marianne Faithfull z towarzyszeniem oczywiście orkiestry i chóru interpretowała "Siedem grzechów głównych", kompozycję Kurta Weilla i Bertolta Brechta. Sporo muzyki spoza rockowego nawiasu, więc teraz żebyśmy sobie przypomnieli, co zazwyczaj o tej porze w Programie Trzecim, trochę rockowej muzyki. Rory Gallagher powraca, płyta "Deuce", dwa utwory: "There's A Light" - Jest światło i ten największy, najpiękniejszy utwór, "Crest Of A Wave" - Grzebień fali.

 

34. Rory Gallagher - There's A Light

35. Rory Gallagher - Crest Of A Wave

36. Komentarz Tomasza (godz. 2:00)

Ale się wtedy grało w 1971 roku. Na gitarze Rory Gallagher, to były dwa utwory z jego drugiego albumu "Deuce": There's A Light i przed chwilą wspaniały Grzebień fali - "Crest Of A Wave". Pół minuty po drugiej.

 

37. Sygnał serwisu i komentarz Tomasza

38. Serwis PR3 (Wojciech Krzyczkowski)

39. Komentarz

Wojciech Krzyczkowski: To był serwis Trójki,
Tomasz Beksiński: Który przygotował i przedstawił Wojciech Krzyczkowski. Następny serwis w Trójce o piątej rano.

 

40. Sygnał Trójki

Serwis Trójki.

 

41. Iron Maiden - Don't Look To The Eyes Of A Stranger

42. Komentarz Tomasza

"Don't Look To The Eyes Of A Stranger" - Nie spoglądaj w oczy nieznajomego, grupa Iron Maiden z płyty "Virtual XI". I teraz proszę Państwa będzie taki moment, kiedy poproszę o zgaszenie wszystkich świateł. Bo ta muzyka, która zabrzmi teraz, musi zabrzmieć w kompletnym mroku. Pierwszy utwór nazywa się "Turning The Lights Out", czyli Gaszenie świateł, więc proszę zgasić światło. A później będzie: "Her Darkest Hour" - Jej najciemniejsza godzina, "Fears Of The Night" - Nocne lęki, "Turn It All Around" - Rozdaj to wszystkim i "Hey Man". A grać będzie grupa Rare Bird z albumu "Epic Forest". Tak więc słuchamy tej niesamowitej muzyki.

 

43. Rare Bird - Turning The Lights Out

44. Rare Bird - Her Darkest Hour

45. Rare Bird - Fears Of The Night

46. Rare Bird - Turn It All Around

47. Rare Bird - Hey Man

48. Komentarz Tomasza

"Epic Forest" - trzecia płyta grupy Rare Bird z 1972 roku, płyta legendarna, płyta na której kompaktową reedycję czekaliśmy strasznie długo i z wielką niecierpliwością. Płyta, o której ostatnio rozmawialiśmy z Jackiem Lesniewskim i tak żeśmy się zastanawiali - Dlaczego ta płyta stała się tak legendarną? - Bo w sumie jest to już troszkę inna muzyka niż ta, którą zespół Rare Bird prezentował na swoich dwóch pierwszych albumach, szczególnie na znakomitej płycie "As Your Mind Flies By". Zabrakło tutaj już tego niesamowitego klawiszowca Andy'ego Fielda, który tak wspaniale grał na hammondach. I jest to już troszkę inna kategoria - można powiedzieć - bardziej uboga kategoria muzyki, ale jednak coś jest w tej płycie. Jest coś tak niesamowitego, jakiś taki duch, który sprawia, że słuchamy jej naprawdę z wypiekami i ta muzyka się nie starzeje. Zresztą ja specjalnie wybrałem dzisiaj dla Państwa taki zestaw utworów, żeby zrobił się nastrój. Bo na płycie są też i dynamiczne kompozycje, chociażby takie jak "Turning The Lights Out". Za chwilę utwór, który zgodnie wszyscy fani grupy Rare Bird uważają za najlepszy z tego całego zestawu, chociaż na oryginalnej płycie "Epic Forest" utworu tego nie było. On został wydany na tak zwanym suplemencie, który do kilku tysięcy pierwszych egzemplarzy płyty był dołączony. I później reedycje - na przykład w Niemczech robione - zawierały na trzeciej stronie podwójnego albumu te utwory, a czwarta strona była po prostu pusta. Suplement trwał bowiem prawie dwadzieścia minut. Na pierwszej stronie zawierał dwa nagrania "Roadside Welcome" i "Four Grey Walls", a na drugiej dziesięcio prawie minutową kompozycję "You're Lost" - Jesteś zgubiony, jesteś stracony. I to jest ten największy utwór grupy Rare Bird z tego okresu, przynajmniej tak wszyscy fani uważają. No cóż, ja na tej płycie mam swoje ulubione fragmenty, chociażby "Hey Man" słuchany przed chwilą czy "Fears Of The Night", ale zgadzam się, że "You're Lost" to jest kompozycja najbliższa temu staremu Rare Bird. I teraz przed nami ten właśnie utwór.

 

49. Rare Bird - You're Lost

50. Komentarz Tomasza

Grupa Rare Bird, to był utwór "You're Lost" - Jesteś zgubiony, utwór oryginalnie wydany tylko na suplemencie dołączonym do kilku pierwszych tysięcy egzemplarzy albumu "Epic Forest". W tej chwili kompaktowa reedycja zawiera wszystkie utwory z płyty, plus utwory z suplementu na jednym krążku, w sumie dwanaście utworów i jeszcze oprócz tego są tam trzy bonusy. Piękna reedycja, piękna płyta, po prostu album, na który czekaliśmy, żeby go wreszcie posłuchać bez trzasków. Czekaliśmy, czekaliśmy całymi latami. Skoro jesteśmy przy takich starych pięknych rzeczach, to znowu sięgamy do naszego piwnicznego archiwum. Grupa nazywa się Velvet Fogg. Nagrała tylko jedną płytę w 1969 roku. I z tej płyty niesamowita wersja kompozycji "Come Away Melinda". Gdybym nie powiedział Państwu, że to zespół Velvet Fogg, to sądzę, że wszyscy myśleliby, że to zespół Vanilla Fudge, bo bardzo podobnie tamci muzycy opracowywali cudze kompozycje. Tak więc duch Vanilli Fudge w utworze grupy Velvet Fogg - "Come Away Melinda".

 

51. Velvett Fogg - Come Away Melinda

52. Komentarz Tomasza

"Come Away Melinda", słynny utwór wykonywany przez wiele zespołów, między innymi UFO i Uriah Heep, opowiadający o tym, jak to mała dziewczynka w albumie znajduje zdjęcie tajemniczej, podobnej do siebie kobiety i pyta - Kto to jest? - I dowiaduje się, że to jej mama, która zginęła na wojnie. Bardzo antywojenny song, bardzo piękny utwór. Grupa Velvet Fogg tym razem grała tę kompozycję, utwór z jedynej płyty tego zespołu zupełnie zresztą nieznanego z 1969 roku, nagranie z naszych piwnicznych archiwów. Proszę Państwa, teraz będzie John Lennon. Otóż, tak się jakoś złożyło, że dwa tygodnie temu, kiedy różnych utworów byłych Beatlesów solo słuchaliśmy, John Lennon jakoś ze mną pozostał na dłużej. Nie wiem, jak to się stało, ale jego utwory chodziły mi po głowie przez kilka dni. Słuchałem ich zresztą później dosyć często i może to też zresztą jakiś dziwny związek z tym, że gdyby John Lennon żył, to właśnie dwa dni temu obchodziłby, bodajże pięćdziesiąte ósme urodziny. I w związku z tym, pomyślałem sobie, że dziś, nie w rocznicę jego śmierci, bo jakoś nie lubię obchodzić rocznic śmierci, posłuchamy kilku piosenek Lennona. Czemuż by nie. I zacznijmy od utworu "Cold Turkey". Pamiętam, że kiedy ten utwór się pojawił i kiedy słyszałem go pierwszy raz w Trójce, to tytuł tłumaczono dosłownie - Zimny indyk. John Lennon bardzo w tym utworze krzyczy, rzęzi i jęczy pod koniec. I moja mama powiedziała wtedy, że chyba najadł się zimnego indyka i mu zaszkodziło. Tymczasem prawda jest inna. "Cold Turkey" to określenie po prostu na odtruwanie się po dużej dawce narkotyków, taka kuracja odwykowa, która jest bardzo, bardzo bolesna. John Lennon.

 

53. John Lennon - Cold Turkey

54. Komentarz Tomasza

To był John Lennon i utwór "Cold Turkey". Opowiem Państwu anegdotkę, taką prawdziwą jak najbardziej, chociaż niedawno dopiero sobie skojarzyłem te fakty. Otóż chyba dlatego, że ten utwór Cold Turkey tłumaczony był tak dosłownie, Zimny indyk, chyba dlatego od najmłodszych lat mam jakiś daleko idący wstręt do nóżek drobiowych w galarecie na zimno. Zawsze mam wrażenie, że mi to zaszkodzi i rozboli mnie od tego brzuch. John Lennon/Plastic Ono Band, to był utwór jeszcze z singla, jeszcze z 69-go roku, jeszcze z okresu kiedy Beatlesi działali, natomiast teraz przed nami pierwsza solowa płyta Johna Lennona zatytułowana "John Lennon/Plastic Ono Band". Płyta, na której jest kilka takich wielkich jego utworów i zaczniemy od utworu "God" czyli Bóg, który właściwie powinien się nazywać "Dream is Over" albo "I Don't Believe", ponieważ Lennon w tym utworze jak gdyby rozlicza się ze wszystkim twierdząc, że w nic nie wierzy. W nic, w nikogo, z wyjątkiem samego siebie i oczywiście Yoko. Ale to jest najważniejsza ta ostatnia myśl, "I Just Believe In Me". Wydaje mi się - Każdy z nas, jeśli miałby takie credo, to mógłby naprawdę daleko zajść, bo - tak naprawdę - naprawdę trzeba wierzyć przede wszystkim w siebie. Więc najpierw "God", a później słynny "Working Class Hero", czyli Bohater klasy robotniczej i bardzo piękna piosenka "Look At Me" - Spójrz na mnie.

 

55. John Lennon - God

56. John Lennon - Working Class Hero

57. John Lennon - Look At Me

58. Komentarz Tomasza

John Lennon balladzista - te piosenki były prześliczne już wtedy i są nadal prześliczne i chyba nigdy nie przestaną nas wzruszać - ale potrafił także dać rockowego czadu i potrafił być bardzo złośliwy. Najpierw "Give Me Some Truth" czyli Daj mi choć trochę prawdy, powiedz choć trochę prawdy, utwór właściwie wymierzony we wszystkich, i w krytyków, i w polityków, i w muzyków. Później "How Do You Sleep", utwór dedykowany McCartney'owi, którego oskarża o to, że robi muzyczną tapetę i jak będąc takim właściwie nieukiem muzycznym, któremu udało się przez przypadek skomponować tylko jeden utwór, "Yesterday", jak on sobie teraz radzi w nocy, jak może spać. I utwór trzeci, zupełnie inny. Znowu wrócimy do tego romantyka zakochanego, który przyznaje, że jest po prostu zazdrosnym chłopakiem, "Jealous Guy". Wszystkie trzy utwory z płyty "Imagine".

 

59. John Lennon - Give Me Some Truth

60. John Lennon - How Do You Sleep?

61. John Lennon - Jealous Guy

62. Komentarz Tomasza

Po prostu jestem zazdrosny, śpiewał John Lennon. Bardzo piękną wersje tego utworu kilka lat później, wtedy gdy Lennona szaleniec zastrzelił w Nowym Jorku, wtedy Bryan Ferry zaśpiewał ten utwór z grupą Roxy Music niesamowicie. Pozostańmy w tym klimacie jeszcze przez moment. John Lennon również przepraszający, może nie tym razem za to, że jest zazdrosny, ale tak ogólnie. "Aisumasen" to właśnie po japońsku I'm Sorry, utwór dedykowany wiadomo komu, a później moja ulubiona piosenka z płyty "Mind Games", bo "Aisumasen" też jest na płycie "Mind Games", piosenka "Bring On The Lucie". Lucie to po prostu Lucek, sprowadźcie Lucka czyli Lucyfera, Lucyferka innymi słowy. John Lennon zawsze miał specyficzne poczucie humoru.

 

63. John Lennon - Aisumasen (I'm Sorry)

64. John Lennon - Bring On The Lucie

65. Komentarz Tomasza

Tylko John Lennon mógł nazwać pana 666 Luckiem i tylko Lennonowi mogło to ujść na sucho. "Bring On The Lucie", a wcześniej "Aisumasen", obydwie piosenki z albumu "Mind Games". To był siedemdziesiąty trzeci rok i teraz siedemdziesiąty czwarty rok, i ostatni już utwór Johna Lennona dzisiaj, mój ukochany utwór z płyty Walls And Bridges zatytułowany "Steel And Glass".

 

66. John Lennon - Steel And Glass

67. Komentarz Tomasza

To było kilkadziesiąt minut z Johnem Lennonem. Obiecałem Państwu dzisiaj kilka utworów zespołu Genesis. No gdybym nie obiecał, to pewnie zostalibyśmy jeszcze z Lennonem do końca, ale ponieważ obiecałem, to muszę obietnicę spełnić. Ukazał się niedawno obiecywany od bardzo, bardzo dawna box czterokompaktowy zawierający nagrania z lat 67-75 z Peterem Gabrielem. Jacek Leśniewski napisał, że to box wszechczasów. No może nie do końca się zgadzam, bo wydaje mi się, że za mało jest tutaj takich prawdziwych rodzynków. Ale są trzy, trzy naprawdę wspaniałe, zupełnie nieznane utwory, z 1970 roku, z okresu kiedy grupa Genesis przygotowywała się do zmiany stylu, szykowała album "Trespass". I te trzy utwory zostały nagrane dla Radia BBC, ale nigdy wcześniej nie wydane. Posłuchajmy tych trzech naprawdę prawdziwych klejnotów: "Shepard", "Pacidy" i "Let us Now Make Love".

 

68. Genesis - The Shepard

69. Genesis - Pacidy

70. Genesis - Let Us Now Make Love

71. Komentarz Tomasza

To był stary dobry Genesis. Takie były początki, 1970 rok i taki koniec w Trójce pod księżycem na dziś. Znów spotkamy się za dwa tygodnie w Trójce pod księżycem. Za chwilę w studiu zjawi się Roman Dziewoński, a my na dobranoc puśćmy raz jeszcze latawiec wiadomo komu. Do usłyszenia.

 

72. Simon Dupree And The Big Sound - Kites

73. Komentarz Romana Dziewońskiego

Ten latawiec z tym poszumem, jak z jakiejś dalekowschodniej pozytywki, wybrzmiał przed chwilą. Zupełnie nieświadomie, ale tak jak wielokrotnie się zdarza, Tomasz Beksiński oddalający się już ze studia, zrobił mi niewątpliwą przyjemność. Bardzo lubię tę piosenkę. A poza tym zauważyliśmy, mijając się tu w przejściu, że ten zespół, któremu udało się, po prostu się udało taką piosenkę popełnić, poza tym nie odniósł znaczniejszych sukcesów. Ale tym latawcem przefrunął ponad głowami naszej wyobraźni świecie, naprawdę całkowicie postrzeżenie w przeciwieństwie do tych niepostrzeżonych melodii. Minęła już godzina czwarta. Trójka pod księżycem, kłania się Roman Dziewoński i jak zawsze na początek Gianmaria Testa.