Lenora - Edgar Allan Poe


tłumaczenie: Roman Klewin


Z rozbitej kruży czysty duch uleciał już na wieki!
Niech bije dzwon! - jej święty cień stygijską płynie rzeką.
Płacz, Guy de Verde! (czyż brak ci łez?) - bo nigdy nie zapłaczesz.
Tam, na tę straszną trumnę spójrz! - Lenorę swą zobaczysz!
Pójdź! Czas żałobne modły wznieść, żałobne śpiewać pieśni.
Hymn na królewską iście śmierć tej, co tak zgasła wcześnie.
Pieśń na jej dwakroć smutną śmierć, bo zgasła nazbyt wcześnie.

Miły wam był jej złota dźwięk, a nienawistną duma,
Więc gdy zasłabła, każdy łotr o zgon się modlić umiał.
Jakże wam teraz modły nieść, jak śpiewać jej requiem,
Gdy w oczach waszych sprzągł się grzech z języka podłą żmiją?
Przez was ten czysty odszedł duch i serce już nie bije.

Peccavimus... Nie miotaj klątw, by uroczyste modły,
Które do Boga płyną stąd, uczciły zmarłą godnie.
Odeszła cię Lenora, z nią nadzieja opuściła,
Odeszło słodkie dziewczę stąd, co miało być twą miłą.
Oto na marach leży dziś dziewczyna pięknolica,
Życie na złotych włosach lśni, lecz zgasło w jej źrenicach.
Na włosach ciągle życie lśni, lecz śmierci mrok w źrenicach.

Precz! dziś już spokój w sercu mym. Lamentów nie chcę żadnych.
Już anioł śpiewa dla niej hymn i czuwa teraz nad nią.
Niechaj nie bije żaden dzwon! Wesela słodkiej duszy
Z przeklętej ziemi żaden ton niech teraz nie naruszy.
Duch do przyjaciół odszedł stąd, na wrogów rozżalony. -
Z piekła aż pod sam nieba strop, w dalekie rajskie strony -
Od smutków uszedł i na tron, przy Królu Niebios, schronił.


Audycje

1996-11-23 - TPK