Audycja
«1992-06-13»
Trójka Pod Księżycem

Komentarz

Najnowsze płyty: Peter Hammill - "Fireships", NICK CAVE AND THE BAD SEEDS - "Henry's Dream", ABRAXAS - kaseta demo z marca 1992 r., LANDMARQ - "Solitary Witness". Utwór przewodni: The Cure - "This Twilight Garden" (1992); Peter Hammill - muzyka i tłumaczenia tekstów z najnowszej płyty "Fireships" Audycja historyczna - po raz pierwszy, chyba nie tylko w programach Tomka, pojawiła się na antenie nazwa i muzyka ABRAXAS.

Audycja dzięki

Grzegorz Fik - data

Grzegorz Fik - komentarz

Vampirek - komentarz - treści komentarzy

Grzegorz Fik - opis

AkoBe - opis - uzupełnienie

Krzysiek B. - opis - uzupełnienie

AkoBe - pochodzenie - fragment

Opis

1. Sygnał audycji

2. The Cure - This Twilight Garden

3. Komentarz Tomasza

Tomasz Beksiński wita serdecznie. Czeka nas dziś noc pełna wspaniałych, muzycznych wrażeń. Od dwunastej do drugiej wielka muzyka przez duże M, będzie kilka nowych zespołów progresywnych z kraju i ze świata. A także muzyka z pewnej, nowej płyty, która ma szansę być płytą roku. Motywem przewodnim będzie, słuchana przed chwilą, piosenka z repertuaru The Cure, ale o tej piosence kilka słów później. "Romantyków muzyki rockowej" dziś nie będzie, bo teraz kilka słów o przeżyciu, po którym nie doszedłem jeszcze całkiem do siebie. Było to dwa dni temu, kilkanaście minut po godzinie dwudziestej w klubie Fugazi.

 

4. Closterkeller - Blue

5. Komentarz Tomasza

Koncert promocyjny nowej płyty grupy Closterkeller - "Blue" przyciągnął sporo zainteresowanych. Chyba nie wiedzieli, na co się wybierali, przyszli chyba posłuchać muzyki i pooddychać atmosferą, napić się piwa, a tymczasem zostali zaczarowani, zamurowani i przeniesieni w inny świat, taki świat magiczno-bajeczno-gotycko-wspaniały. Muszę Państwu powiedzieć, że nie widziałem w życiu takiego koncertu polskiej grupy, to był po prostu teatr, a nie tylko koncert. I wszelkie usterki minimalne, których trochę było, stały się przez to nieważne, niezauważalne, nieistotne. Wszyscy dobrze wiemy, że Anja jest sceniczną osobowością dużej klasy i ze zrozumiałych względów przyciąga uwagę, ale tym razem nie tylko ona była na scenie. Zanim to wszystko opowiem albo raczej spróbuję opowiedzieć, bo to po prostu trzeba było zobaczyć i kto tego nie widział, jest po prostu biedny, proponuję, abyśmy się wczuli w nastrój, a do tego potrzeba muzyki.

 

6. Closterkeller - Czerwone wino

7. Closterkeller - Dance on the Highwire

8. Komentarz Tomasza

Kaseta grupy Closterkeller zawiera utwory śpiewane po polsku, a kompakt "Blue" jest w języku angielskim, tak więc Anja powiedziała, że w związku z tym będzie trochę tak i trochę, no i my słuchamy trochę tak i trochę tak. Koncert otworzył utwór "Blue", potem była "Maska", potem było "Czerwone wino", "Taniec na linie", był mój ukochany "Jeszcze jeden dzień", kiedy to zespół zasilił Zbyszek Bieniak, towarzyszący później Anji wokalnie w kilku następnych utworach, i wszystko przebiegało właściwie normalnie, póki nie zaczął się utwór "Immanoleo". Z tyłu sceny, przysłoniętej białymi koronkami, coś się poruszyło i kiedy Anja śpiewała o swoich nocnych koszmarach i prześladującej ją mumii, mumia rzeczywiście wyszła na scenę i w finale utworu porwała artystkę i uniosła wystawiając jednocześnie środkowy palec do publiczności.

 

9. Closterkeller - Immanoleo (The Mummy)

10. Komentarz Tomasza

Anja wróciła na scenę w zmienionym kostiumie, ale zanim to nastąpiło, zespół zaimprowizował rozbudowany wstęp do niemalże bondowskiej piosenki "Modesty Blaise". Modesty Blaise to taka postać jak James Bond, taka kobieta, która wspomaga trochę Secret Service i radzi sobie całkiem nieźle z różnymi wariatami, którzy zamierzają zniszczyć świat. Wydaje mi się, że ten utwór to może być w przyszłości niemały przebój. Po "Modesty Blaise" był "Iluzyt", był znacznie żywszy i agresywniejszy niż kiedykolwiek, a gdy temperatura sięgnęła zenitu, zespół pozwolił na chwilę wytchnąć, nastąpiła balladka "Czy taki zły, czy tylko głupi". W tym czasie grupę gościnnie zasilili dwaj gitarzyści: Jacek i Ochaj, do niedawna byli członkami grupy, słyszymy ich na płycie "Blue", w tej chwili już nie grają, ale pojawili się na koncercie. Znów się zrobiło tłoczno na scenie, gdy rozbrzmiała "Kołysanka".

 

11. Closterkeller - Lullaby

12. Komentarz Tomasza

Po "Kołysance" Anja zeszła ze sceny, zespół w tym czasie dał bardzo ostrego czadu grając niemalże hardrockowy, instrumentalny utwór "White Wolfgang". Wszystko było po prostu bezbłędnie wyliczone, chodziło o to, żeby najpierw nas wprowadzić w taki rozmarzony nastrój, nawet jakby trochę ukołysać, a potem nagle wyrwać ze snu taką zawziętą bataliom gitar i przygotować w ten sposób na magnum opus wieczoru. Nikt nie przypuszczał, że coś takiego nastąpi. Anja powróciła w czarnej pelerynie i zapowiedziała całkiem nowy utwór, którym niestety nie mogę się z Państwem podzielić, bo po prostu nie został jeszcze nagrany, to utwór, który znajdzie się na trzeciej płycie. Scena po chwili utonęła w oparach suchego lodu, a Anja zaczęła melorecytacją snuć opowieść o jakiejś tajemniczej "Agnieszce", która właśnie, która w tym czasie wstała z trumny, ukrytej z boku sceny i spowita w białą suknię wyszła z tych białych mgieł, aby w końcu Anję uraczyć wampirycznym pocałunkiem w szyję. Tego nie przewidziałbym nawet w najśmielszych marzeniach, to było po prostu to. Przyznaję, że wtedy miałem łzy w oczach, bo i utwór "Agnieszka" jest po prostu rewelacyjny. Następująca po nim "Lady Macbeth", choć na płycie się wyróżnia, tutaj była tylko krwawą plamą na białej dłoni, podczas gdy przed "Agnieszką" sądzę, że nawet Hrabia Dracula schowałby kły. Jako że Paweł, nowy gitarzysta Closterkeller, też zmienił wtedy strój i stał na scenie w sutannie, zespół zagrał utwór "Tutaj nie ma Boga".

 

13. Closterkeller - Tutaj nie ma Boga

14. Komentarz Tomasza

"Tutaj nie ma Boga", to jeden z tych utworów, pod którego tekstem podpisuję się rękami, nogami i czym jeszcze zdołam, gdy przebrzmiał, Anja zmieniła skórę niczym wąż wysuwając się z czarnej peleryny i jawiąc się w stroju tak uwodzicielskim no, że niektórzy musieli się siłą hamować przed wskoczeniem na scenę. Jednak obiektem jej zakusów był gitarzysta w sutannie, symbol usiłujących nas zgnębić czarnych mocy, dość wymownie niemalże zgwałcony na scenie. Brawo! A towarzyszył temu utwór stary i niemniej wymowny.

 

15. Closterkeller - I jeszcze raz do końca

16. Komentarz Tomasza

"I jeszcze raz do końca". To był rzeczywiście koniec, ale tylko koniec zasadniczego przedstawienia bowiem Closterkeller, wywołany gromkimi brawami na scenę, zagrał "Czarną apokalipsę", zagrał "Nieuchwytnego". Gdy światła rozbłysły miałem wrażenie, że zostałem brutalnie zbudzony ze snu, chciałbym, żeby taki sen mógł trwać wiecznie, to właśnie nazywam rockowym koncertem, nie tylko muzyka, ale i wizja. Podczas tego koncertu moja wyobraźnia po prostu wypoczywała, bo to, co widziałem, po prostu ją przerosło. Dziękuję.

 

17. Closterkeller - Sin

18. Komentarz Tomasza

Proszę Państwa, nie mogłem odmówić sobie przyjemności opowiedzenia tego wszystkiego. W klubie Fugazi było wprawdzie sporo gości, ale wiem, że tego wspaniałego koncertu nie widziały osoby spoza Warszawy i dlatego wszystko zrelacjonowałem najlepiej, jak potrafiłem, bo naprawdę jest czego żałować. Był to trzeci koncert grupy Closterkeller, który miałem przyjemność widzieć i zarazem najpiękniejszy z tych trzech. Myślę, że następne, które powinny się niebawem odbyć, będą równie wspaniałe, a może i ciekawsze. Przepraszam wszystkich sympatyków "Romantyków muzyki rockowej", mam jednak dla nich wiadomość, która powinna zrekompensować jakoś dzisiejszy brak tej stałej pozycji naszych spotkań księżycowych. Latem, od lipca, podobnie jak rok temu, czeka nas cykl programów przedpołudniowo i południowych w Programie Trzecim, nie wiem jeszcze w jaki dzień tygodnia, ale za dwa tygodnie już będę wiedział i o wszystkich szczegółach Państwa poinformuję. Na ten czas, czyli na lipiec, sierpień, może także na wrzesień, nocni romantycy zawieszą działalność, bo takiej muzyki będzie sporo, co tydzień w innych godzinach. A teraz something not so completely different - Nick Cave i jego nowa płyta "Henry's Dream".

 

19. Nick Cave & the Bad Seeds - John Finn's Wife

20. Komentarz Tomasza

Namiętność, zbrodnia i poczucie winy. Żona Johna Finn'a wchodzi do baru, bohater zaczyna się do niej dobierać, pojawia się mąż, John Finn, wywiązuje się walka, zostaje zamordowany nożem. Typowy Nick Cave. Utwór nazywa się "John Finn's Wife", a Cave, moim zdaniem, już prawie stał się Cohenem. Płyta "Henry's Dream" to, no kto wie, czy nie jeden z dwóch, trzech najlepszych albumów, jakie w tym roku się ukazały i ukażą, bo tak dobrej płyty chyba drugiej już nie będzie. Moim zdaniem jest to najlepszy album Nicka Cave'a i jego zespołu The Bad Seeds, łączy w sobie surowość dawnych utworów Cave' a z balladowością tych ostatnich z albumu "The Good Son". Do tej płyty przejdziemy za dwa tygodnie podczas naszego następnego, trójkowego spotkania księżycowego. Chciałbym Państwu przybliżyć kilka utworów w kąciku literackim po godzinie pierwszej, dzisiaj będzie tam gościł ktoś inny i równie wspaniała płyta. And now for something completely different - "Trójka pod księżycem" reprezentowana dziś przeze mnie składa serdeczne życzenia urodzinowe Ewie z Sanoka. Prezentem jest ta oto piosenka z kluczem.

 

21. U.F.O. - Belladonna

22. Komentarz Tomasza

Brytyjski zespół U.F.O. i "Belladonna". To były piękne czasy, kiedy na rockowych płytach pojawiały się takie nastrojowe ballady. Szkoda, że metalowi wykonawcy, którzy obecnie działają, jakoś stronią od takich utworów albo się ich po prostu wstydzą. Przez chwilę znów byłem w czwartej licealnej, proszę Państwa, to były naprawdę wspaniałe czasy i miło niekiedy takiego ducha z przeszłości wywołać. A skoro mowa o duchach, już za dokładnie sześć sekund... właśnie godzina duchów wybije. Tak więc czas na serwis Trójki.

 

23. Sygnał serwisu Trójki

24. Sygnał audycji

25. The Cure - This Twilight Garden

26. Komentarz Tomasza

"This Twilight Garden", nowy utwór The Cure, a może zresztą nie taki nowy, pochodzący z singla "High", ale moim zdaniem potraktowany przez zespół bardzo niesprawiedliwie, bo takie małe arcydzieło wręcz obowiązkowo powinno się znaleźć na płycie "Wish", wtedy byłaby jeszcze lepsza. Skoro utwór ten wprowadził nas w tak piękny, romantyczny nastrój, pozwolę sobie teraz zaprosić Państwa na spotkanie z kilkoma zespołami, które reprezentują lubiany i wciąż szanowany gatunek, niegdyś tam nazwany rockiem progresywnym. Nie ukrywam, że to określenie już mi zbrzydło, choćby dlatego, że wielu przeciwników tej muzyki używa go z bardzo złośliwym przekąsem, ale chodzi tutaj po prostu o muzykę przez duże M, do której zrozumienia po prostu trzeba dorosnąć, a niektórym bardzo trudno to przychodzi. Wiem, że wśród Państwa jest wielu oddanych wielbicieli tego jedynego w swoim rodzaju gatunku, w którym połączone są elementy rocka i elementy muzyki poważnej, a co za tym idzie, muzyka ta zawiera, ma w sobie ekspresję rockową, a także romantyczną poetykę muzyki z drugiej połowy XIX wieku. Słyszałem taką plotkę, ktoś powiedział, że gdyby Wagner żył teraz, to byłby człowi... członkiem jakiegoś rockowego zespołu specjalizującego się właśnie w takiej muzyce i chyba coś w tym jest. Proszę Państwa, mam dziś przyjemność zaprezentować Państwu po raz pierwszy wielką nadzieję polskiego rocka progresywnego - zespół z Bydgoszczy nazywający się Abraxas.

 

27. Abraxas - Kameleon

28. Komentarz Tomasza

Bydgoska grupa Abraxas. Przyznaję, że gdy wysłuchałem kilku koncertowych nagrań tego zespołu, ogarnęło mnie dość dziwne uczucie, podobne bardzo temu uczuciu, które kilkanaście lat temu bardzo mnie zakłopotało przy pierwszych kontaktach z Peterem Hammillem i jego Van Der Graaf Generator. Było to uczucie wywołane po prostu tym, że nastawiłem się na wiele, a otrzymałem więcej i nie potrafiłem sobie tego poukładać. Bardzo zróżnicowana to muzyka, bardzo rozbudowana i emocjonalna. Zespół Abraxas po prostu nie pozwala słuchaczowi oswoić się z nią tak od razu, ale muzyka ta działa niczym ukąszenie Draculi, ofiara staje się sama wampirem. Tak więc zostałem wampirycznym zwolennikiem Abraxas od pierwszego kontaktu. W tej muzyce jest po prostu coś, co zawsze było dla mnie najważniejsze i dziewięć lat temu uzależniło mnie straszliwie od nagrań Marillion, po prostu duży ładunek emocjonalny o wręcz sadomasochistycznym charakterze. Ta muzyka po prostu niemalże kaleczy, a ból jest prawdziwą rozkoszą przy jej słuchaniu. Posłuchajmy jeszcze jednego fragmentu z tego koncertu. Koncert odbył się na żywo w bydgoskim radiu 21 marca tego roku. Utwór nazywać się będzie "Tabula Rasa". Nie zwracajmy uwagi na średnią jakość techniczną nagrania, zresztą to poprzednie nagranie też nie brzmiało rewelacyjnie. Podkreślam, te utwory zostały zarejestrowane na żywo, dysponuję też dwoma nagraniami studyjnymi grupy Abraxas, ale te koncertowe mają w sobie więcej jadu i chciałbym, żebyśmy właśnie tych na początek posłuchali. Zwróćmy po prostu uwagę na spontaniczność wykonawców i na samą muzykę. Naprawdę jest czego posłuchać.

 

29. Abraxas - Tabula Rasa

30. Komentarz Tomasza

To był zespół Abraxas - progressive rock z Bydgoszczy. Nazwa pochodzi z powieści Hermanna Hessego. Abraxas to bóstwo ludzi bardzo wrażliwych na piękno i tajemną wymowę znaków, bóstwo, które łączy w sobie cechy dobra i zła, Boga i Szatana. Abraxas. Wierzę, że ci, którzy mają szeroko otwarte i wrażliwe uszy już wiedzą, że tę nazwę trzeba zapamiętać. Zespół tworzy sześciu panów i sądzę, że jeszcze o nich usłyszymy, może nawet jeszcze dzisiaj, później, a na pewno w przyszłości. A teraz progressive rock z Holandii - zespół Landmarq powołany do życia w 1990 roku przez pianistę Steve'a Lee. Album, jak na razie debiutancki, nazywa się "Solitary Witness", nagrany został wiosną bieżącego roku, więc jest bardzo świeży, a za konsoletą zasiadł nasz stary znajomy - Clive Nolan z grupy Pendragon. W składzie zespołu Landmarq są byli członkowie grupy Quasar, dobrze znamy ten zespół. Natomiast drugim producentem jest niejaki Karl Groom, razem z Nolanem odpowiedzialny za album, który też dobrze znamy, album "From Ignorance to Ecstasy", niejakiej Tracy Hitchings, również kiedyś związanej z grupą Quasar. Tak więc jest to jak gdyby kolejna, rodzinna, progresywna produkcja. Płyta moim zdaniem ciekawa i bardzo interesująca, godna uwagi. Oto dwa utwory: "Forever Young" - "Wiecznie młody" i "Tippi Hedren", to nazwisko aktorki, która między innymi grała główną rolę w słynnych "Ptakach" Hitchcocka.

 

31. Landmarq - Forever Young

32. Landmarq - Tippi Hedren

33. Komentarz Tomasza (niekompletny, brak końcówki)

"Forever Young" - "Wiecznie młody" i "Tippi Hedren" - holenderski zespół Landmarq. Nazwę pisze się przez literę Q na końcu, nie wiem dlaczego, być może nawet się troszkę inaczej to wymawia, ale chyba to nie możliwe, nie "Landmarq", tylko chyba "Landmark". Album "Solitary Witness" wydany, no dosłownie kilka miesięcy temu, w roku 1992. Proszę Państwa, teraz będzie coś bardzo zaskakującego i bardzo ciekawego. Zespół Collage przebywa w tej chwili w studiu, gdzie opracowuje materiał na swoją nową płytę. Są to, jak na razie, wersje bardzo takie surowe, tak zwane demo, które brzmią nie najlepiej, ale dają nam pewne pojęcie o tym, czego możemy oczekiwać. Do zespołu napływają różne listy z za granicy, z Anglii, z Niemiec, z Francji, z nawet Australii i wszyscy podobno interesują się tym zespołem, nawet bardziej za granicą niż u nas, co jest zaskakujące. Entuzjastyczne recenzje we Francji, we Włoszech. Włoska firma Vinyl Magic zakupiła licencję na płytę Baśnie, na kompakt oczywiście i ukazuje się tam płyta w języku polskim, co jest swoistym ewenementem. Natomiast zespół ma wyjechać do Paryża na koncert, ale ponieważ miało się to stać teraz, nie stało się, stanie się dopiero pod koniec roku, bo właśnie muzycy przebywają w tej chwili w studiu, są zajęci. Dzięki moim różnym znajomością, moim tajnym agentom, udało się z tego studia wykraść jedno nagranie. Ja mam nadzieję, że zdążymy posłuchać tego utworu w całości, zanim członkowie zespołu Collage nie wpadną tutaj i nie zlikwidują mnie za tego rodzaju działalność albo nie naślą na mnie FBI (...)

 

34. Collage - The Blues

35. Final Conflict - The Time Has Arrived

36. Final Conflict - Across the Room

37. The Cure - This Twilight Garden

38. Peter Hammill - I Will Find You

39. Peter Hammill - Curtains

40. Peter Hammill - His Best Girl

41. Peter Hammill - Fireships

42. Peter Hammill - Gaia


Płyty wykorzystane w ramach audycji

Closterkeller - Purple (1990)

Closterkeller - Blue (kaseta) (1992)

Closterkeller - Blue (wersja angielska) (1992)

Final Conflict - Redress The Balance (1991)

Landmarq - Solitary Witness (1992)

Nick Cave & the Bad Seeds - Henry's Dream (1992)

Peter Hammill - Fireships (1992)

The Cure - High (maksisingiel) (1992)

U.F.O. - No Heavy Petting (1976)



Komentarze/recenzje

Z ciekawostek: premierowy utwór formacji Collage (The Blues) Tomasz wycyganił od kogoś z otoczenia grupy i odtworzył bez wiedzy twórców. Podczas prezentacji zadzwonił zdrowo rozsierdzony Wojtek Szadkowski, z "propozycją nie do odrzucenia" - zaoferował, że daruje Tomkowi życie, o ile ten wyda "kreta". Tomasz całe zajście skomentował krótko: "być może, proszę Państwa, już się nie spotkamy!".


Autor: Krzysiek B.