Muzyczne domino - deszczowe
«1998-02-28»
Trójka Pod Księżycem

Audycja dzięki

Vampirek - komentarz - treści komentarzy

Wojtek z Łodzi - opis - dodatkowo opracowanie całej audycji

Vampirek - opis - treści komentarzy

J.Sulisławski - pochodzenie

Jarek O. - pochodzenie - fragmenty

AkoBe - pochodzenie - fragmenty

Opis

1. Sygnał audycji

2. Abraxas - Velvet

3. Komentarz Tomasza

Wita Państwa Tomasz Beksiński. Abraxas - "Velvet". "To nie był tylko sen", choć snem mógł się wydawać koncert Led Zeppelin w Katowicach, to znaczy przepraszam, koncert Jimmy'ego Page'a i Roberta Planta. Powiedziałem Led Zeppelin, bo wystarczyło zamknąć oczy, żeby zobaczyć na scenie Johna Bohnama i Johna Paul Jonesa. Muzyka była ta sama, pieśń pozostała ta sama i zawsze pozostanie. O koncercie będę mówił za chwilę, o tej części koncertu, jak i o poprzedzającym ją występie grupy Abraxas. Za chwilę także więcej muzyki z płyty "Centurie", której fragmenty obiecywałem Państwu przed tygodniem, ale tak się jakoś złożyło, że wtedy do nas nie dotarły. Dzisiaj mamy dużo czasu, 5 godzin, spędzimy w "Trójce pod księżycem" czas do 6 rano. Będzie "muzyczne domino". Będzie cykl "Living in the Past". Będzie "Atlantyda". Będzie koncert zespołu Budgie. Za tydzień będzie "piwnica", to już teraz chciałbym Państwu powiedzieć. A teraz mam dla Państwa coś, naprawdę duże chusteczki będą potrzebne.

 

4. Celine Dion - My Heart Will Go On (Love Theme From 'Titanic') - Titanic (1997)

5. Komentarz Tomasza

Słyszałem, że podobno w Ameryce dziewczyny kupują tę płytę, włączają ją, siadają w takim kręgu na podłodze i płaczą, płaczą przez cały czas. Powiedział mi to George, kiedy byłem w Krakowie kilka dni temu i puścił mi muzykę z filmu "Titanic" z kasety, też się popłakałem, bo przypomniałem sobie film i następnego dnia popędziłem od razu do sklepu i kupiłem kompakt. I to właśnie z tego kompaktu dla Państwa Celine Dion i "My Heart Will Go On". Piosenka, która może zaskoczy niektórych stałych słuchaczy naszych księżycowych spotkań, ale cóż, to jest piosenka z filmu, to jest piosenka z wielkiego filmu. A muzyka, którą napisał James Horner, jest też bardzo sugestywna, bardzo piękna, bardzo nastrojowa i dzisiaj będzie się od czasu do czasu pojawiać. Tak à propos, to również u George'a, przejrzałem spory artykuł o muzyce filmowej, którego autor całkiem słusznie zauważył, że wielu współczesnych kompozytorów, takich jak David Arnold, który stworzył muzykę do ostatniego Bonda, jak i właśnie James Horner, lubią klonować samych siebie, bo w tej chwili większość muzyki jaką tworzą do nowych filmów, jest wypadkową tego, co stworzyli wcześniej. I słusznie, kiedy się tak wsłuchać w muzykę Jamesa Hornera do "Titanica", to słychać tam jego wcześniejsze kompozycje do filmu "Braveheart", czy do filmu "Rocketeer", a także wszystko to jest mocno okraszone stylistyką Enyi. Tak więc autor artykułu powiedział, że właściwie należałoby w tej chwili pisać, że muzykę nie skomponował ktoś tam, tylko muzykę zaaranżował, przygotował i po prostu... a także skomponował jej autor, który jest zazwyczaj teraz wymieniany jako kompozytor całkowity, absolutny i totalny, a tak naprawdę to po mistrzowsku niczym Frankenstein skleja kawałki w całość. Nie nazwałbym tego klonowaniem, raczej "frankensteinowaniem". Proszę Państwa, chusteczki chowamy, chociaż ja muszę powiedzieć, mnie chusteczka była potrzebna w Katowicach w czwartek. Państwo na pewno już bardzo wiele słyszeli o tym koncercie, bo w końcu Program Trzeci w jakimś tam sensie przyczynił się również do jego powstania i do jego promowania, więc również i echa po koncercie na pewno docierały już ze wszystkich stron. Ja mogę powiedzieć tylko o swoich przeżyciach. Nie spodziewałem się niczego specjalnego, bo słuchałem audycji Piotra Kaczkowskiego przed tygodniem i poznałem program, Wiesław Weiss opowiadał o jednym z wcześniejszych występów zespołu Jimmy'ego Page'a i Roberta Planta, poznałem program i rozczarowałem się. Wiedziałem już, że tego, na co najbardziej czekam, czyli utworu "Since I Been Loving You", utworu "The Battle of Evermore", utworu "Kashmir" nie będzie. Nie spodziewałem się "Schodów do nieba", specjalnie na nie nie czekałem, ale te trzy utwory były dla mnie warunkiem. Wiedziałem, że będzie "No Quarter", wiedziałem, że będzie "Babe I'm Gonna Leave You", pojechałem, więc z takim przeświadczeniem, że po prostu zaliczę ten koncert. I cóż, przez kilka pierwszych utworów, przez ten bardzo rockowy wstęp, który no składał się z kompozycji Led Zeppelin, za którymi nigdy nie przepadałem, takimi jak: "Wanton Song", czy "Heartbreaker". Miałem wrażenie, że tak już będzie, ale kiedy zaczął się ten utwór, to już od tego momentu do końca spływałem łzami.

 

6. Led Zeppelin - No Quarter

7. Komentarz Tomasza

"No Quarter", czyli "Bez pardonu", jeden z moich ukochanych utworów Led Zeppelin z płyty "Houses of the Holy" i w ogóle jeden z moich ukochanych utworów Led Zeppelin. Zabrzmiał prawie tak samo, prawie równie fascynująco, kto wie, czy nawet nie lepiej, bo ta koncertowa ekspresja dołożyła się do tego, że przeżywaliśmy ten utwór jeszcze bardziej intensywnie. To zawsze była jedna z tych kompozycji, która wzruszała, gdzieś ściskała mocno w środku. I od tego momentu już do końca było podobnie, mimo to, że panowie grali różne utwory i dynamiczne, i nastrojowe - "Babe I'm Gonna Leave You" na przykład i nowe, wśród których "Burning Up" na przykład wyróżnia się niesamowicie, więc czekam bardzo niecierpliwie na nową płytę Page'a i Planta. Później wracałem z Krakowa następnego dnia, bo po koncercie wróciłem do Krakowa, spędziłem tam jeden dzień i wracałem następnego dnia ekspresem. Wszędzie, w każdym przedziale leżały gazety, między innymi Gazeta Wyborcza, więc przeglądałem ją sobie i natrafiłem na ciekawy artykuł. Jakiś pan pisał o koncercie praskim i chwaląc nowe kompozycje, wytykał Plantowi i Page'owi, że się mylili na koncercie, że nie byli w formie, że są starzy, że zniszczeni i skonkludował mniej więcej w ten sposób. Napisał ciekawe, czy bo jeszcze poopisywał widzów, że brzuchaci, że starzy, długowłosi, napisał: "ciekawe czy za 20 lat ja będę oglądać mój ukochany, podkreślam, to napisał Prodigy, jako brzuchaty kilku dziesięciolatek, a na scenie będę się produkować staruszkowie". Cóż, przeczytałem to sobie i pomyślałem sobie, jak ktoś lubi Prodigy, to nic dziwnego, że tak pisze o Led Zeppelin. No fucking way man. O jakimś Prodigy nawet starzy ludzie pamiętać nie będą za 20 lat, a Led Zeppelin wciąż będziemy słuchać. "How Many More Times"? Nie wiem, nie wiem.

 

8. Led Zeppelin - How Many More Times

9. Komentarz Tomasza

To stara wersja "How Many More Times" sprzed prawie 30 lat. Może nawet nie tak ekspresyjna, jak ta której wysłuchaliśmy w Katowicach przed kilkoma dniami. Chociaż nie wiem, może to było takie złudzenie, byliśmy bowiem wszyscy bardzo podekscytowani. Rozmawiałem z przyjaciółmi, którzy też oglądali ten koncert, z ludźmi, którzy podobnie jak ja wychowywali się na tej muzyce i wszyscy mówili, że po prostu płakali w trakcie tego koncertu, nie potrafili uwierzyć, że coś takiego się ziściło. A jeden z kolegów, z którym wracałem z Katowic samochodem, zdarł sobie głos tak, że po prostu nie był w stanie normalnego swojego brzmienia głosu z siebie wydobyć, mówił, tak jakby miał potężny katar. Tak więc cóż, kto nie był, może nie patrzeć w lustro, żeby nie wstydzić się samego siebie. Proszę Państwa, koncert opóźnił się o godzinę i zespół Abraxas, który miał zaszczyt wystąpić wcześniej, nie miał łatwego zadania, miał zadanie bardzo trudne, bo wszyscy byliśmy już bardzo, bardzo, bardzo podnieceni. Wydaje mi się jednak, że nasza publiczność czasami nie potrafi się jednak zachować, tym bardziej że Abraxas to jeden z bardziej intrygujących naszych zespołów i niegrający bynajmniej muzyki aż tak odbiegającej rangą od tego, co prezentuje Led Zeppelin. Oczywiście są to zupełnie inne bieguny muzyczne, ale jednak jest to coś adresowanego do podobnego odbiorcy. I założę się, że większość zgromadzonych tam osób wysłuchałoby Abraxasu z dużą przyjemnością, gdyby nie te emocje oczekiwania na Led Zeppelin, ale można było nie gwizdać. W każdym razie Adam Łassa - wokalista powiedział: "nie wiedziałem, że wzbudzamy aż takie emocje" i tym bardzo mi zaimponował. Wystąpili, zagrali cztery utwory, w tym jeden nowy, a zaczęli tak.

 

10. Abraxas - Dorian Gray

11. Komentarz Tomasza

Zespół Abraxas z Bydgoszczy. To był utwór "Dorian Gray", którego wielokrotnie słuchaliśmy, no ponad roku temu, kiedy ukazała się pierwsza, debiutancka i bardzo, bardzo oczekiwana płyta tego zespołu. Najnowsza "Centurie" ma się pojawić za dwa tygodnie z kawałkiem, dokładnie 16 marca. Mają się pojawić od razu dwie wersje - wersja polska i wersja angielska. W wersji angielskiej ma być tajemniczy bonus, o którym nie powiem Państwu, bo to ma być niespodzianka, chociaż zdradzę tylko tyle, że ci, którzy byli na koncercie w Katowicach, mogą się już domyślać, jaki to będzie bonus. Zespół wystąpić ma podobno 13 marca, kilka dni przed wydaniem płyty, w telewizji katowickiej, jeśli wszystko dobrze pójdzie, to wkrótce potem zagra w Krakowie "Pod Przewiązką", później w "Kuźni" w Bydgoszczy, a 21 marca ma zamiar wystąpić w Holandii. Natomiast płyta "Centurie" po jednorazowym przesłuchaniu naprawdę bardzo intryguje, a po kilku przesłuchaniach po prostu robi coś dziwnego z odbiorcą, tak jak gdyby go nawiedza. W każdym razie utwór "Velvet", którego słuchaliśmy na początku, dziś będzie powracał kilkakrotnie i mnie bardzo nawiedził, o czym będę mówił za kilkanaście minut. A teraz fragment, który zdecydowanie najbardziej się wyróżnia - "Pokuszenie".

 

12. Abraxas - Pokuszenie

13. Komentarz Tomasza i sygnał serwisu Trójki (2:00)

Niesamowite są te fragmenty najnowszej płyty zespołu Abraxas - "Centurie". Płyta cała jest równie fascynująca, ale ten utwór po prostu naprawdę powala. "Pokuszenie" najdłuższy fragment płyty, 12-minutowy. Płyta "Centurie" wychodzi 16 marca, wydaje ją firma Metal Mind. Minęła godzina druga. Z tradycyjnym łomotem wszedł do studia Paweł Ulbrych. Serwis Trójki.

 

14. Serwis Trójki (Paweł Ulbrych) - fragment

15. Sygnał Trójki

16. Sygnał audycji

17. Abraxas - Velvet

18. Komentarz Tomasza

Abraxas i utwór "Velvet". Powiedziałem Państwu kilkanaście minut temu, że gdy słucha się nowej płyty tego zespołu, płyty "Centurie", to niektóre fragmenty zaczynają człowieka nawiedzać. I mnie zaczął nawiedzać najbardziej ten właśnie utwór i sprawił też, że dziś po południu zaczęły mnie nawiedzać również inne utwory, bo po prostu zacząłem sobie układać znowu muzyczne domino. Nie wiem, może przyczyniły się... przyczyniło się do tego też to, że mniej więcej przed tygodniem przeglądałem z kimś domowe wideo. Kilka kaset, które sobie nazwałem home video i tam są takie różne rzeczy nagrane z przeszłości. Zaczęły mi się przypominać różne utwory. "Pamiętam każdy dzień, to nie był tylko sen". I tak jak dziś po południu zrobiło się nagle ciemno, bo zaczął padać deszcz, zrobiło się ciemno jak w krypcie. Steve Hackett - "Dark as the Grave".

 

19. Steve Hackett - Dark as the Grave

20. Komentarz Tomasza

Steve Hackett - "Dark as the Grave". Muzyka z krypty, muzyczne domino. Proszę Państwa, utwór grupy Abraxas - "Velvet" wywołał muzyczną reakcję łańcuchową. Steve Hackett był pierwszy, później w odtwarzaczu znalazł się Tiamat.

Tak bardzo chciałbym wejść w twoje sny
Ale czy mam na to dość siły?
I nawet, gdybym mógł trzymać cię w ramionach
W cieniu szkarłatu porannej czerwieni
To nawet wtedy chyba szepnął bym ci do ucha, powątpiewając
Czy o mnie śnisz?

 

21. Tiamat - Do You Dream of Me?

22. Komentarz Tomasza

Tiamat - "Do You Dream of Me". W Trójce muzyczne domino. Muzyka na bezsenną noc, na taką noc, kiedy przychodzą demony. Przed tygodniem zaczęliśmy tę zabawę i coś mi się zdaje, że się Państwu spodobała, a mnie na pewno też. Zresztą, jak już mówiłem, dziś po południu, właściwie wczoraj po południu, bo mamy już niedzielę, ale to było w sobotę po południu, w sobotę pod wieczór, to muzyczne domino ułożyło się niejako samo.

A deszcz pada
I będzie tak już padać niczym gwiezdne łzy
I to deszcz nam udowodni jak łatwo nas złamać

Następna kostka domina. Sting.

 

23. Sting - Fragile

24. Komentarz Tomasza

Sting - "How fragile we are".

W nocy, gdy jesteśmy sam na sam ze sobą
Spróbujmy w ciemności spojrzeć w lustro
Może wtedy dojrzymy nasze prawdziwe oblicze
Właśnie wtedy, gdy nie widać nic
Wtedy, gdy potrzebujemy siebie najbardziej
W lustrze nie ma nikogo


Fashion - "I need you in the night".

 

25. Fashion - You in the Night

26. Komentarz Tomasza

I gdy nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bliscy jesteśmy katastrofy, zarówno w miłości, jak i w życiu. Gdy prawie 10 lat temu wsiadałem do samolotu, nie wiedziałem, że zamiast w Rzeszowie wyląduje, o ile można to tak nazwać, na łąkach w Białobrzegach. Gdy kiedyś, wiele lat temu, otwierałem czyiś list. Gdy kiedyś podnosiłem słuchawkę telefonu, też nie wiedziałem, że zbliżymy się za bardzo i że to będzie niebezpieczny lot. Tak jak Paris zapytała Bonda: "czy mogło nam być za dobrze, James?". Chyba właśnie wtedy wszystko niszczymy. Phil Collins - "We Fly So Close".

 

27. Phil Collins - We Fly So Close

28. Komentarz Tomasza

W "Trójce pod księżycem" muzyczne domino. Następna kostka domina skojarzyła mi się z filmem, który obejrzałem z wideokasety kilka dni temu i zapisałem sobie nawet jeden cytat. "Niechajby cały obóz dostępował smaku jej ciała, bylebym nie wiedział. Żegnaj na zawsze pogodo mych myśli". Szekspir - "Otello".

 

29. Black Sabbath - She's Gone

30. Komentarz Tomasza

"She's Gone" i zespół Black Sabbath w tym bardzo, bardzo nietypowym utworze. Gdy go słuchałem, od razu wiedziałem, jaki będzie następny. Czasem jedno słowo przekreśla wszystko i nie ma już wiary. Paciorki różańca rozsypują się po podłodze. I gdy słuchamy, jak ktoś gra na gitarze, dochodzimy wtedy do wniosku, że wcale nie chcemy dożyć sześćdziesiątki.

 

31. Elton John - Sixty Years On

32. Komentarz Tomasza

Elton John - "Sixty Years On". I cóż, wszystkie drogi prowadzą do krypty. Przedostatnia kostka domina - wniosek - "I guess I'll always be a soldier of fortune" - "Zawsze już będę walczył w cudzej wojnie". Deep Purple.

 

33. Deep Purple - Soldier of Fortune

34. Komentarz Tomasza

Deep Purple - "Soldier of Fortune", czyli "Najemnik". Domino jest reakcją na Państwa listy. Chcieli Państwo takich klimatów, więc proszę bardzo, w końcu jesteśmy dla Państwa. Ostatnia jednak kostka domina z tytułem "Against the Odds", mówi nam, że nie należy się poddawać.

 

35. Richard Wright - Against the Odds

36. Komentarz Tomasza i sygnał serwisu Trójki (3:00)

To był Richard Wright i utwór "Against the Odds", co można by tłumaczyć jako "Wbrew wszystkiemu". Tak się złożyło, że nawet nie musiałem specjalnie polować na Pawła Ulbrycha, bo wbrew wszystkiemu pojawił się punktualnie. Minęła trzecia.

 

37. Serwis Trójki (Paweł Ulbrych) - dwa fragmenty

38. Komentarz Tomasza

Serwis Trójki.

 

39. Sygnał Trójki

40. Sygnał audycji

41. Celine Dion - My Heart Will Go On (Love Theme From 'Titanic') - Titanic (1997)

42. Komentarz Tomasza

Chyba Państwa trochę zaskoczyłem tym utworem - "My Heart Will Go On" i Celine Dion po raz drugi dzisiejszej nocy księżycowej w Trójce. Wiem, że Państwo spodziewali się, że teraz będzie "Living in the Past", zgodnie z tradycją, ale to będzie dopiero za godzinę. W tej chwili natomiast movie time. Tak zawsze mawia George, kiedy jestem u niego w Krakowie i kiedy jest już mniej więcej tak godzina, trzecia z kawałkiem i kiedy oczy już zaczynają się kleić, kiedy chciałoby się już położyć, a George zaciera ręce i mówi: movie time, czyli czas na film. I wyciąga z szafy coś w rodzaju "Zombie Nosh", "Inseminoid", "Lobster Man from Mars". Ja nie będę Państwa straszył takimi horrorami w tej chwili, ale ponieważ o "Titanicu" już troszkę mówiliśmy wcześniej, o muzyce do "Titanica" mówiliśmy wcześniej, a przez ostatnią godzinę wpadliśmy w takie bardzo melancholijne nastroje, to chciałbym kontynuować. I teraz fragmenty, kilkunastominutowy fragment muzyki James Hornera do tego filmu, który już w tej chwili podobno pobił wszelkie rekordy, wcześniej pobił rekord, jeśli idzie o koszta produkcji, teraz bije rekordy kasowe, wszędzie, na całym świecie i bardzo się cieszę. "Titanic" i "Wypłynięcie z portu", "Katastrofa", czyli zderzenie z górą lodową i ten piękny moment, kiedy Leonardo DiCaprio zanurza się w głębinie morskiej. Słuchamy.

 

43. James Horner - Leaving Port - Titanic (1997) - muzyka z filmu

44. James Horner - "Hard to Starboard" - Titanic (1997) - muzyka z filmu

45. James Horner - A Life So Changed - Titanic (1997) - muzyka z filmu

46. Komentarz Tomasza

Muzyka Jamesa Hornera do filmu "Titanic", to były tylko fragmenty. Ja myślę, że jeszcze wrócimy do tej płyty, bo słucha jej się naprawdę bardzo pięknie, chociaż muszę Państwu powiedzieć, trzeba wcześniej zobaczyć film, bo wtedy obrazy od razu same stają przed oczami. I skoro jesteśmy przy filmach, obiecałem kiedyś wrócić do... do muzyki i do filmu "Złoto Mackenny", bo opowiadałem Państwu latem, jak udało mi się tę płytę kupić po 25 latach poszukiwań. Film też wreszcie pojawił się dwa dni temu w telewizji, więc powracamy do ballady, którą zaśpiewa Jose Feliciano, to jest ballada "Starego sępa", a wcześniej oczywiście trochę muzyki, którą skomponował Quincy Jones.

 

47. Jose Feliciano - Old Turkey Buzzard - Mackenna's Gold (1969) - muzyka z filmu

48. Komentarz Tomasza

Jose Feliciano i ballada "Starego sępa" z westernu "Złoto Mackenny". Ci z Państwa, którzy oglądali film w piątek i którzy dobrze pamiętają muzykę, niewątpliwie odczuwają pewne zdziwienie, że jest to niby muzyka z filmu, niby uwertura połączona z balladą, tak jak wszystko na filmie, a jednak trochę inaczej ta muzyka brzmi. I muszę Państwu powiedzieć, ja też odniosłem takie wrażenie, kiedy słuchałem tej płyty pierwszy raz i później rozmawiałem o tym z Georgem. I George, jako specjalista od filmów, powiedział mi, że na płycie napisane jest, że to jest music from the original score, czyli muzyka, która została jak gdyby skomponowana do filmu, ale nie jest to muzyka, która została do filmu nagrana. Płytę tę nagrano po prostu raz jeszcze i dlatego te utwory brzmią troszkę inaczej. Stąd też nieco inna kompozycja uwertury i też trochę inna... inny kształt ballady, która tutaj łączy zarówno tę część, jaka otwiera film, z tą częścią, która film zamyka, ale bez tego wielkiego, patetycznego, muzycznego, orkiestrowego finału, który właśnie kończy, cały, cały film. Natomiast, jeśli mowa o "Złocie Mackenny", to dziwi mnie to, że na płycie znajduje się cała historia tego filmu i właściwie film jest tam zniszczony. Tam nie ma ani jednego dobrego słowa o tym filmie. Że został on przemontowany, skrócony z trzech godzin do dwóch godzin przed premierą. Że właściwie scenariusz jest nie dobry. Że aktorzy są źle dobrani. Że wszystko właściwie jest złe. Nie wiem dlaczego, zgadzam się z jednym punktem, że efekty specjalne wyglądają żenująco i faktycznie trzęsienie ziemi kręcono chyba w piaskownicy, jak to ktoś kiedyś napisał. Ale gdy oglądałem ten film jako 11-latek w kinie, siedząc pod samym ekranem, to miałem wrażenie, że cały świat wali mi się na głowę. Proszę Państwa, to był taki westernowy, zmieniający trochę nastrój odcinek, który miał nas jak gdyby wyprowadzić z tego smutnego łkania przy "Titanicu" i przy tych utworach, jakie przedstawiłem Państwu w poprzedniej godzinie. Teraz być może oczekują Państwo, że jeszcze przedstawię jakąś muzykę z jakiegoś horroru, ale bynajmniej tego nie zrobię. Mam tylko cichą nadzieję, że "Pocałunek wampira" wszyscy widzieli i wiedzą mniej więcej, co mnie czeka za jakiś czas. Teraz wracamy do najnowszej płyty grupy Abraxas, płyty "Centurie" i z niej za moment dwa utwory: "Nostradamus" i "Excalibur".

 

49. Abraxas - Michel de Nostredame - mistrz z Salon

50. Abraxas - Excalibur

51. Komentarz Tomasza

Abraxas z płyty "Centurie", która pojawi się w sklepach już 16 marca. Ttwory: "Nostradamus" i "Excalibur", ten drugi nawiązujący oczywiście do Legend o Królu Arturze, Rycerzach Okrągłego Stołu i Świętym Graalu. Tak nawiasem mówiąc, nawiązując również do naszych filmów sprzed kilkunastu minut, stosunkowo niedawno znowu oglądali Państwo "Monty Pythona i Świętego Graala". Teraz natomiast coś zupełnie z innej beczki, chwila rockowej nostalgii, jeśli można tak powiedzieć. Parę tygodni temu słuchaliśmy nad ranem grupy Budgie. Mam przed sobą dwu-kompaktowy, koncertowy album z dwóch festiwali w Reading z 1980 i 1982 roku. Płyta nazywa się "We Came, We Saw" - "Przyszliśmy i zobaczyliśmy". W '82 roku Budgie grali także w Polsce i grali między innymi te dwa utwory: "I Turned to Stone" i "Truth Drug", obydwa z roku 1982 roku z festiwalu w Reading.

 

52. Budgie - I Turned to Stone

53. Budgie - Truth Drug

54. Komentarz Tomasza i sygnał serwisu Trójki (4:00)

Steve Williams, John Thomas i Burke Shelley, czyli Budgie Anno Domini 1982, nagrania z festiwalu w Reading - "I Turned to Stone" i "Truth Drug". Prawie minuta po czwartej.

 

55. Serwis Trójki (Paweł Ulbrych)

56. Komentarz Tomasza

Czas na kolejny serwis Trójki. Paweł Ulbrych.

 

57. Sygnał Trójki

58. Sygnał audycji

59. Jethro Tull - Living in the Past

60. Komentarz Tomasza

Kiedyś powiedziałem Państwu, że właściwie wiele utworów, których wspólnie słuchamy, pochodzi z dalekiej przeszłości. I właściwie bawienie się od czasu do czasu w taką godzinę, kiedy przenosimy się w przeszłość, trochę zatraciło swój dawny sens, bo kiedyś to wymyśliliśmy sobie, wiele lat temu, i w takim cyklu słuchaliśmy utworów, które datowały się z lat 70, natomiast większość stanowiły utwory nowe. W tej chwili tak jak już też wielokrotnie podkreślałem, tych nowych, które mnie przynajmniej wydają się ciekawe, jest niewiele, coraz mniej i coraz częściej sięgamy w przeszłość. Tak więc nasz cykl zaczyna jak gdyby w takiej oddzielnej formie tracić sens, no ale cóż, zazwyczaj rozpoczynał się o godzinie trzeciej, dzisiaj podobnie jak dwa tygodnie temu, o godzinie czwartej. Godzina podróży w przeszłość. Dziś Fleetwood Mac. Zespół, który Państwu na pewno kojarzy się z zupełnie inną muzyką. Zespół, który w drugiej połowie lat 70, a głównie w 80, nagrywał przeboje, które znajdywały się na listach, których często wszędzie można było posłuchać. Piosenki melodyjne, skoczne, rytmiczne, zupełnie inne niż te, którymi grupa Fleetwood Mac zajmowała się na samym początku, pod koniec lat 60, kiedy jeszcze grał w niej Peter Green i wkrótce później po jego odejściu. Dzisiaj chciałbym przypomnieć kilka tych starszych nagrań, tych nagrań, które może sprawią, że młodsi słuchacze zdają sobie... zdadzą sobie sprawę z tego, że Fleetwood Mac to nie tylko grupa produkująca przeboje, ale to zespół, którego muzyka była naprawdę dość poetycka, nastrojowa, skłaniająca do różnego rodzaju głębszych przemyśleń. "Albatross", to chyba najsłynniejsze absolutnie nagranie Fleetwood Mac, nagranie, które będzie bardzo klimatem pasowało do tego, co działo w naszym dzisiejszym nocnym programie mniej więcej przed godziną. I również w podobnym klimacie będzie następny utwór - "Man of the World". "Albatross" z roku '68, "Man of the World" z '69, a później trochę bardziej rockowy, ale też bardzo znany utwór - "The Green Manalishi", czyli "Zielony diabełek" jak to niektórzy mówili. Nie wiem, czy Manalishi to diabeł, ale tak podobno... podobno to słowo miało właśnie diabła oznaczać. To był utwór z roku 1970, jeden z ostatnich, jaki grupa Fleetwood Mac nagrała z Peterem Greenem.

 

61. Fleetwood Mac - Albatross

62. Fleetwood Mac - Man of the World

63. Fleetwood Mac - The Green Manalishi (With the Two Pronged Crown)

64. Komentarz Tomasza

"Green Manalishi", czyli jak niektórzy mówią "Zielony diabełek". Jedna z ostatnich, o ile nawet nie ostatnia kompozycja Petera Greena nagrana przez zespół Fleetwood Mac z jego udziałem w 1970 roku, wtedy kiedy Peter Green odszedł. To były trzy nagrania, trzy bardzo słynne nagrania: "Albatross", "Man of the World" i "The Green Manalishi". I teraz czas na płytę, która pojawił się w roku 1971. Ja miałem okazję zapoznać się z nią w '72 w sierpniu i to była pierwsza płyta Fleetwood Mac, jaką słyszałem. Płyta już trochę inna, ale nie aż tak bardzo klimatem odbiegająca od tych wcześniejszych nagrań, może mniej bluesowa, a bardziej moody bluesowa, jeśli można tak powiedzieć. Płyta nazywa się "Future Games", czyli "Gry przyszłości" i z niej teraz mam dla Państwa trzy utwory: "Woman of a Thousand Years" - "Kobieta o tysiącu lat, "Tysiącletnia kobieta", później utwór tytułowy "Future Games", który jest moim absolutnie ukochanym utworem Fleetwood Mac, utworem numer jeden tego zespołu i równie piękny, choć nie tak piękny... prawie równie... prawie tak piękny, ale nie aż tak piękny "Sands of Time", czyli można powiedzieć "Klepsydra", bo tu chodzi o piasek, który przesypując się, odmierza czas. Te utwory będą trwać mniej więcej 20-minut z sekundami.

 

65. Fleetwood Mac - Woman of a Thousand Years

66. Fleetwood Mac - Future Games

67. Fleetwood Mac - Sands of Time

68. Komentarz Tomasza

Fleetwood Mac i to były trzy utwory z albumu "Future Games" z 1971 roku. "Woman of a Thousand Years", "Future Games" i "Sands of Time". Ten ostatni utwór troszkę bardziej może Wishbone Ash'waty niż Moody Blues'owaty, jak powiedziałem wcześniej, ale przez jakiś czas grupa Fleetwood Mac rzeczywiście poszukiwała swojego nowego stylu i upodabniała się to do jednego, to do innego zespołu. Później dopiero zdecydowanie ruszyła w kierunku muzyki bardziej popowej i tak już po dziś dzień. Teraz jeszcze kilka starszych utworów. "Dragonfly", "Black Magic Woman", to są... szczególnie ten drugi... ten drugi utwór, bo "Dragonfly" już nie, ale "Black Magic Woman" to też jeszcze utwór z Peterem Greenem. I później "Coming Your Way" ze słynnej płyty "Then Play On" z płyty, z której pochodzi utwór, którego słuchaliśmy stosunkowo niedawno, bo Państwo prosili o ten utwór - "Oh Well" część pierwsza i część druga, dzisiaj nie będziemy go powtarzać, bo niedawno był. Tak więc "Dragonfly", "Black Magic Woman", później "Coming Your Way", "Sunny Side of Heaven" i na zakończenie "Safe Harbour" - "Bezpieczny port". Utwór z roku '74, kiedy już Fleetwood Mac zdecydowanie podążał w innym kierunku, ale tak jak gdyby na moment, na albumie "Heroes Are Hard to Find" przypomniał sobie o swoich początkach.

 

69. Fleetwood Mac - Dragonfly

70. Fleetwood Mac - Black Magic Woman

71. Fleetwood Mac - Coming Your Way

72. Fleetwood Mac - Sunny Side of Heaven

73. Fleetwood Mac - Safe Harbour

74. Komentarz Tomasza i sygnał serwisu Trójki (5:00)

Tak dziwnie kończy się ten utwór, w momencie, w którym wydawałoby się, że się on naprawdę zaczyna. "Safe Harbour", czyli "Bezpieczny port". Grupa Fleetwood Mac. To było nagranie z płyty "Heroes Are Hard to Find" sprzed wielu, wielu, wielu, wielu, wielu, wielu lat, z '74 bodajże roku. Proszę Państwa, minęła godzina piąta.

 

75. Serwis Trójki (Paweł Ulbrych)

76. Komentarz Tomasza

Czas na kolejny serwis Trójki. Paweł Ulbrych.

 

77. Sygnał Trójki

78. Sygnał audycji

79. Abraxas - Velvet

80. Komentarz Tomasza

Jeden z naszych powracających tematów w dzisiejszej trójkowej, księżycowej nocy - zespół Abraxas i "Velvet". Proszę Państwa, zapowiedziałem na samym początku, że dzisiaj między innymi będzie też Atlantyda. Nie powiedziałem nic więcej i teraz spróbuję wyjaśnić, o co chodzi. Otóż ten pomysł przyszedł mi do głowy jeszcze kilka tygodni temu, kiedy rozmawialiśmy o "Titanicu" wkrótce po premierze, kiedy była ta noc, kiedy wszystkie utwory, większość utworów dotyczyły właśnie tego filmu. Wtedy przypomniałem sobie o Atlantydzie i pomyślałem sobie, że skoro Titanic zatonął, Atlantyda też kiedyś dawno, dawno temu zatonęła, to można byłoby powrócić do tego tematu i tak trochę apokaliptycznie zakończyć naszą dzisiejszą noc. A utworem, który bezpośrednio sprawił, że zacząłem przypominać sobie wszystkie inne traktujące o tym samym temacie, była kompozycja grupy Flash & Pan pod tytułem "Atlantis Calling".

 

81. Flash & The Pan - Atlantis Calling

82. Komentarz Tomasza

Bardzo zapadający w pamięć finał wspaniałej płyty grupy Flash & The Pan - "Light in the Night" z 1980 roku - "Atlantis Calling", czyli "Atlantyda nas wzywa", "Atlantyda nadaje". Proszę Państwa, z tego utworu zrodziła się koncepcja tej ostatniej godziny naszego dzisiejszego spotkania, bo słuchałem tej płyty, wybierając z niej utwór "Captain Beware" i przypomniałem sobie "Atlantydę". Przypomniałem sobie wiele innych zespołów, które też temu tematowi poświęcały swoje kompozycje. Grupa Earth & Fire, grupa Eloy, grupa Pallas, czy chociażby Donovan, który pojawi się za moment. I przypomniałem sobie jak właśnie wiele, wiele lat temu, też w latach 70, słuchając oczywiście Trójki, w którejś audycji, która rozpoczęła się właśnie zupełnie bez słowa tym utworem, usłyszałem po raz pierwszy utwór Donovana - "Atlantyda". I to było też wielkie przeżycie, wtedy jeszcze nie wiedziałem w ogóle, o co chodzi, Ojciec mi musiał wyjaśnić, ale słuchałem tego utworu zawsze z wypiekami.

 

83. Donovan - Atlantis

84. Komentarz Tomasza

Zatonięcie Atlantydy, które miało miejsce przed wiekami, stało się bardzo inspirującym tematem dla wielu twórców, także twórców w muzyce rockowej. Jak już mówiłem zespoły Pallas, Earth & Fire, czy Eloy na przykład poświęciły temu tematowi swoje kompozycje. Cała płyta grupy Eloy - "Ocean" nawiązuje między innymi też do... do Atlantydy. Z tym że jest to bajka, która troszkę podciąga ten temat pod wizję Franka Bornemanna, który zasugerował, że bogowie bardzo rozsierdzeni ludzką próżnością i zbrodniami postanowili Atlantydę zatopić, trochę jak... jak Bóg, który zesłał potop też dawno, dawno temu i zalał całą ziemię. I według Franka Bornemanna stało się to 5 czerwca roku uwaga 8498, dokładnie o pierwszej po południu, a kompozycja, która nazywa się "Atlantis' Agony at June 5th - 8498, 13 P.M. Gregorian Earthtime" zawiera pewien błąd w tytule. Otóż Frank Bornemann jest Niemcem i nie wiedział, że angielskie rozróżnienie A.M. - przed południem i P.M - po południu już samo w sobie mówi, że jest to godzina 13 naszego czasu, więc nie może być 13 P.M., może być najwyżej 1 P.M, ale to taka ciekawostka. "Agonia Atlantydy" przed nami w wykonaniu grupy Eloy w wersji koncertowej. Tak więc zostawiam Państwa z tą muzyką i w tym temacie przez kolejne 21-minut.

 

85. Eloy - Atlantis' Agony at June 5th - 8498, 13 P.M. Gregorian Earthtime

86. Komentarz Tomasza

I skoro Atlantyda zatonęła przy akompaniamencie muzyki grupy Eloy, to czas jeszcze na krajobraz po zatonięciu, na podsumowanie naszej apokalipsy. "After the Flood" i Van Der Graaf Generator.

 

87. Van Der Graaf Generator - After the Flood

88. Komentarz Tomasza

To wszystko na dziś. Za chwilę z Trójki pod księżycem zrobi się Trójka o poranku. A my spotkamy się za tydzień w piwnicy z Jackiem Leśniewskim. A teraz, pogrążając się w oceanicznej głębinie, żegnam Państwa słowami "My Heart Will Go On". Do usłyszenia.

 

89. Celine Dion - My Heart Will Go On (Love Theme From 'Titanic') - Titanic (1997)

90. Komentarz Kuby Strzyczkowskiego

Wspaniała Celine Dion i film "Titanic". Ostatnia propozycja nocna Redaktora. Szósta minęła.

 


Płyty wykorzystane w ramach audycji

Abraxas - Abraxas (1996)

Abraxas - Centurie (1998)

Black Sabbath - Technical Ecstasy (NEMS) (1976)

Budgie - We Came, We Saw (1997)

Eloy - Live (1978)

Fashion - Twilight Of Idols (1984)

Flash & The Pan - Lights In The Night (1980)

Fleetwood Mac - Then Play On (1969)

Fleetwood Mac - Future Games (1971)

Fleetwood Mac - Greatest Hits (1971)

Fleetwood Mac - Bare Trees (1972)

Fleetwood Mac - Heroes Are Hard To Find (1974)

James Horner - Titanic (Music From The Motion Picture) (1997)

Phil Collins - Both Sides (1993)

Steve Hackett - Guitar Noir (1993)

Tiamat - Wildhoney (1994)