King Crimson
«1995-04-07»
Co Nam Zostało z Tych Płyt


Komentarz

King Crimson

Audycja dzięki

Maciej Skulski - komentarz

Vampirek - komentarz - treści komentarzy

Maciej Skulski - opis

AkoBe - opis - uzupełnienie

Maciej Skulski - pochodzenie

AkoBe - pochodzenie

Opis

1. King Crimson - In The Court Of The Crimson King

2. Komentarz Tomasza

Wrota Karmazynowego Zamku znów stoją otworem. Taniec lalek trwa dalej, a ogniste czarownice powróciły na dwór Władcy jedynego i absolutnego. Cóż proszę Państwa, Robert Fripp reaktywował King Crimson. Jutro w nocy przy księżycu będziemy się cieszyć nowym dekretem Władcy, płytą "Thrak". A teraz będziemy wspominać, wspominać i wspominać na karmazynowo. Mimo, że za oknem leje, "Upadłe Anioły" wstają z rynsztoków i rozwijają skrzydła.

 

3. King Crimson - Fallen Angel

4. Komentarz Tomasza

W 1974 roku wydawało się, że na tym koniec, że to ostatnia płyta zespołu King Crimson - "Red", była to... było to jesienią '74 roku. Robert Fripp powiedział wtedy, że ma już dość, że zespół zostaje definitywnie rozwiązany i faktycznie przez ponad 6 lat dotrzymywał słowa. Dopiero w '81 roku reaktywował grupę znienacka zupełnie, mówiąc że mogą to sympatycy grupy zwalić na to, że Fripp jest po prostu szarlatanem i nie wie co mówi. Ten drugi rozdział nie przez wszystkich fanów Karmazynowej muzyki został do końca zaakceptowany, nie wiem zresztą dlaczego, bo była to muzyka bardzo oryginalna, aczkolwiek zupełnie inna. Pamiętajmy jednak, że King Crimson to sposób na życie i zespół zmieniał się z płyty na płytę, muzyka też się zmieniała. Album najnowszy jest w pewnym sensie wypadkową tego co grupa zawarła na płycie "Red" i tego co robiła na początku lat 80-tych. Jednak cała historia zaczęła się znacznie, znacznie wcześniej, pod koniec lat 60-tych jeszcze, kiedy funkcjonował bardzo zabawny duet - Giles, Giles And Fripp. Panowie Giles i Giles podobno poszukiwali śpiewającego organisty, więc dołączył do nich gitarzysta Robert Fripp. Tak przynajmniej tłumaczył, że odpowiedział na to ogłoszenie, dlatego, ponieważ nie umiał grać na organach i nie umiał śpiewać. Jak zwykle przewrotny, jak zwykle oryginalny. I zdominował do tego stopnia zespół Giles, Giles And Fripp, że po nagraniu jednej, bardzo śmiesznej płyty "The Cheerful Insanity Of Giles, Giles And Fripp", grupa przemianowana została na King Crimson, a Robert Fripp został jej absolutnym władcą i szefem. Te najwcześniejsze nagrania są zupełnie nieznane, pomyślałem więc sobie, że teraz może tak na chwilę wybierzemy się w lata 60-te i posłuchamy dwóch fragmentów z albumu "The Cheerful Insanity Of Giles, Giles And Fripp". W utworze pierwszym - "The Crakster" usłyszymy bardzo charakterystyczne brzmienie gitary, które rozwinęło się dopiero w latach 80-tych, tak w każdym razie wtedy grał King Crimson. A utwór drugi to przebojowe nagranie z tamtych lat - "Thursday Morning". Giles, Giles And Fripp.

 

5. Giles, Giles And Fripp - The Crakster

6. Giles, Giles And Fripp - Thursday Morning

7. Komentarz Tomasza

To byli Panowi Giles, Giles i Fripp. King Crimson, to zespół chyba najoryginalniejszy i najbardziej tajemniczy, najbardziej nie do rozgryzienia ze wszystkich jakie na rockowej scenie kiedykolwiek funkcjonowały. Zespół, który się zmieniał, jak już mówiłem, z płyty na płytę, który produkował tak różną muzykę, że jeśli ktoś polubił jeden album, to przy drugim po prostu dziwił się, że to ta sama grupa. Była to niejednokrotnie muzyka bardzo trudna, wręcz awangardowa. Czasami był to druzgocący uszy metal, czasami nagrania z rozmachem, wręcz symfoniczne, wręcz symfoniczne, a czasami takie nastrojowe, romantyczne, symfoniczne ballady. I teraz takie właśnie dwie ballady przed nami - "Night Watch", czyli "Nocne Czuwanie", wspaniały utwór z albumu "Starless and Bible Black" oraz piosenka "Matte Kudasai" - pochodząca z 1981 roku, z płyty "Discipline".

 

8. King Crimson - The Night Watch

9. King Crimson - Matte Kudasai

10. Komentarz Tomasza

King Crimson. Proszę Państwa teraz zastanawiałem się czy przypomnieć "Epitafium" najsłynniejsze, czy "In the Wake Of Poseidon". I stwierdziłem, że może jednak lepiej "In the Wake Of Poseidon". "Epitafium" zabrzmi podczas naszego nocnego programu jutro pod księżycem. "In the Wake Of Poseidon", czyli "Szlakiem Posejdona", to utwór bardzo piękny i właściwie mógł się zupełnie dobrze znaleźć na pierwszej płycie King Crimson. Znalazł się jednak na drugiej, która pospiesznie została zrealizowana w momencie kiedy zespół po wspaniałym sukcesie poszedł właściwie w rozsypkę. Tak więc jest to mniej znany utwór, a naprawdę równie wspaniały. "In the Wake Of Poseidon", a później "Waiting Man".

 

11. King Crimson - In the Wake Of Poseidon

12. King Crimson - Waiting Man

13. Komentarz Tomasza

"Waiting Man", czyli "Wyczekujący człowiek". Czekaliśmy dziesięć lat i było na co. Karmazynowy Król powrócił - niech żyje Król. Celebracja powrotu Króla Crimsona, a także "Lacrimsonosy" jutro w Trójce pod Księżycem. A teraz zapraszamy do wysłuchania dwudziestego piątego fragmentu "Dzienników" Mariana Brandysa. Czyta Zbigniew Zapasiewicz.