2005-08-09

Będąc w Londynie w zeszłym tygodniu znalazłem Świętego Graala. Ja wiem jak to zabrzmi, ale jeżeli ktoś szukał czegoś przez dwadzieścia siedem lat i już stracił wiarę, że kiedykolwiek go znajdzie i nagle znajduje to po prostu, tak grzebiąc w soundtrackach w HMV przy Oxford Street nagle widzę, że ta płyta JEST, na kompakcie, JEST, po prostu JEST, za jedyne 14 funtów. To do dziś nie mogę w to uwierzyć, że wreszcie to mam. Tak się śmiesznie składa, że był to również ostatni film, który tłumaczyłem przed wyjazdem do Londynu. Więc zaczynam wierzyć w pewne... w pewną jak gdyby w zbieżność pewnych wydarzeń, które po sobie następują.
Nie wiem czy Państwo pamiętają taki western Złoto MacKenny. Do Trójki wysyłałem w 70-tym i 71-szym roku jako jedenastolatek, dwunastolatek setki listów z prośbą o balladę Jose Feliciano - Old Turkey Buzzard. Nikt na żaden z tych listów nie odpowiedział pewnie nikt tej płyty nie miał. Dziś ja już ją mam i muszę nią z Państwem podzielić.
09.08.1997.


2005-08-08

"Nie mam już cierpliwości do przesłuchiwania setek godzin nowoczesnej muzyki, żeby być może odnaleźć w tej tandecie kilkuminutowy kawałek wart posłuchania. Z drugiej strony moje zainteresowania muzyczne podążyły w zupełnie nowe strony. Słucham muzyki poważnej, rzeczy, o których będąc młodszym nie myślałem, że mogłyby przykuć moją uwagę. Wtedy taka muzyka raczej mnie odstraszała."
Nick Cave w wywiadzie dla Tylko Rock'a. 26.07.1997.


2005-07-22

Woda powoli ustępuje... 19.07.1997.


2005-07-10

W moim przynajmniej życiu jako słuchacza i miłośnika muzyki rockowiej suita Flight odegrała dramatyczną zupełnie rolę i bardzo ważną. Bo to był pierwszy tak długi rockowy utwór, który słyszałem w życiu i pierwszy utwór, który jako człowiek zupełnie nie przygotowany do słuchania takkich kompozycji rockowych odebrałem bardzo pozytywnie. Po prostu za pierwszym już słuchaniem wiedziałem, że to jest rzecz, którą ja muszę mieć.
Ja pamiętam nagrywałem to z audycji Piotra Kaczkowskiego Mini Max dla mojego ojca. I sądziłem, że po prostu się trochę ponudzę, bo ja wtedy byłem na etapie słuchania jeszcze takich Beatelsów, Rolling Stonesów, tam już już słyszałem Paranoid Black Sabbath, ale jeszcze nie wychodziłem poza utwory dłuższe niż Hey Jude. Natomiast tutaj dwadzieścia minut, nieznana grupa. Ojciec powiedział "To Ci się podobać nie będzie", ale jak zacząłem w tą muzykę wchodzić... nie wiedziałem o czym to w ogóle jest. Poczułem, że sam odlatuję.
12.07.1997.


2005-07-05

Osiem lat temu Pathfinder, dziś strzały w kometę, Wojna Światów ponownie w kinach, na Marsie tłok... tylko czekać... w końcu się doigramy... 05.07.1997.


2005-06-28

Alice Cooper, Halo Of Flies. Dziadek był naprawdę w świetnej formie. Był tam prawdziwy przegląd wielkich przebojów i był wielki show. Pielęgniarze, kaftan, na koniec flaga polsko-amerykańska. I want to be elected. No cóż Alice, możesz liczyć na mój głos. Takiego prezydenta nam właśnie trzeba. 28.06.1997.


2005-06-21

Ale tym razem, tym razem spektakt będzie zupełnie inny. Nie wiem wprawdzie czy dziadek przywiezie swoją gilotynę i czy da się wsadzić w kaftan bezpieczeństwa, ale tak na wszelki wypadek pozwolę sobie zasugerować, żeby wszystkie sadystyczne pielęgniarki też kupiły bilety. 21.06.1997.


2005-06-13

Dziś kontynuacja "niemych audycji". Tym razem dzięki SeIZe, dwie kwietniowe audycje 29.04.1995 i 12.04.1997.


2005-06-02

Zaległości, zaległości, zaległości...
Kontynując (po raz ostatni w tym roku) naszą podróż po audycjach z 1996 zawitajmy do 25.05.1996.
Ale dziś to nie wszystko... pokrętnymi drogami, przy pomocy wielu, dotarła do mnie "niema wersja" audycji z 26.12.1998.


2005-05-21

18.05.1996


2005-05-11

Na chwilę cofnijmy się o rok do tyłu...
Koniec "wczorajszej" audycji... i początek "dzisiejszej"... zespół, który przez dziesięciolecia nie "trzymał się własnej szuflady"... 11.05.1996


2005-05-10

Powróćmy tymczasem do roku 1997... a może jeszcze dalej dwadzieścia osiem lat wcześniej...

Wprawdzie niebo ma kolor grafitowy i dziś w Trójce Pod Księżycem pojawi się Anija, to jednak księżyc będzie zdecydowanie karmazynowy, a druga część naszego spotkania odbędzie się na zamku. Na zamku, który może być zarówno gotycki i mroczny, jak i majestatyczny i obronny jak na filmach płaszcza i szpady. To będzie Zamek Karmazynowego Króla. Czeka Państwa prawdziwa uczta duchowa, sporo wzruszeń, dawka niesamowitej, wielkiej muzyki. Radzę też przygotować chusteczki, będzie to wprawdzie Epitafium ale nie żałoba, wszak Król żyje i ma się doskonale.
A póki co, pamiętajmy, że sowy nie są tym czym się wydają. Pamiętajmy o tym jeśli trafi się nam przejażdżka po Zagubionej Autostradzie.
10.05.1997


2005-05-04

Dziewięć lat temu, audycja z Jackiem Leśniewskim, przesycona duchem muzyki przełomu lat 60-tych i 70-tych. Wyjątkowa, niepowtarzalna 04.05.1996. Dzięki AKoBe.

Ale dziś to nie wszystko... Dzięki tajemniczemu 'NULL' mogę zaprosić Was do kolejnej niemej audycji. Tym razem IX Monolitów 28.03.1998
Dziękuję...


2005-04-27

Wita Państwa Tomasz Beksiński w przededniu wigilii nocy Walpurgii. To jest taka jedyna noc w roku, kiedy złe moce opanowują świat. To będzie już pojutrze w noc z trzydziestego kwietnia na pierwszego maja. I wtedy Nosferatu rozwinie nad nami swoje czarne skrzydła. 27.04.1996


2005-04-20

Triumfalno-śmiertelny pochód wiosny 20.04.1996


2005-04-13

Za oknem śnieg, a w studiu Tomasz i jego wojna z zimą... zwycięska wojna 13.04.1996


2005-03-30

Dwugodzinny Summerfair - z nadzieją na cieplejszy czas - 30.03.1996


2005-03-23

... w oczekiwaniu na cotygodniową Listę Przebojów, zapominając o Wielkopiątkowej zadumie, usłyszałam zaskakujące połączenie mrocznej poezji i pięknej muzyki ... Nastrój zbudowany tą audycją sprawił, że zaduma przyszła sama...
17.04.1992


2005-03-21

A głos Marianne Faithfull, chropowaty, taki głos kobiety doświadczonej dosłownie, wywołuje ból. Brzmi jak cierpienie.
10.06.1995


2005-02-07

Po dłuższej przerwie... przenieśmy się do lutego 1995 roku... 04.02.1995