Gotycki koncert. W roli głównej: XIII Stoleti i The Gallery
«1998-12-05»
Trójka Pod Księżycem


Komentarz

Dobrze, że istnieją tacy twórcy jak Tilo Wolf czy Petr Štěpán , bo dzięki nim nasze mroczne życie paradoksalnie nabiera jaśniejszych barw przy mrocznych tonach ich muzyki

Audycja dzięki

Maciej Skulski - data

Marek Ochocki - data

Vampirek - komentarz - treści komentarzy

Marek Ochocki - opis

Wojtek z Łodzi - opis - opracowanie

AkoBe - pochodzenie

Wamp'irek - pochodzenie - fragmenty

Opis

1. XIII. Století - Elizabeth

2. Komentarz Tomasza

I tak właśnie kończy się ta płyta, która umila mi noce, poranki i dnie od kilku tygodni. Dopiero teraz mamy okazję jej posłuchać. Mam nadzieję, że się Państwu podoba. Będziemy do niej często, często wracać. Takich płyt ukazuje się naprawdę nie wiele, a w dość hermetycznej, stereotypowej dziedzinie zwanej rockiem gotyckim odszczepieńców jest jeszcze mniej. Tak więc dobrze, że istnieją twórcy tacy jak Tilo Wolff czy Petr Štěpán, bo przy mrocznych tonach ich muzyki nasze mroczne życie staje się... nie, to chyba nie tak. Mroczna muzyka, mroczne życie, zacznę jeszcze raz. Mroczne życie nabiera barw... nie, przy mrocznej muzyce i w mroku nie ma żadnych barw, to też nie tak. Niech pomyślę, przecież to paradoks. Właśnie, proszę Państwa, przy ich mrocznej muzyce nasze mroczne życie paradoksalnie nabiera barw, to jest dobre, muszę to sobie zapisać i to by było na tyle. Do usłyszenia w dalszej części wieczoru.

 

3. Julee Cruise - Mysteries of Love

4. Komentarz Tomasza

A teraz...

 

5. Monty Norman - James Bond Theme

6. Komentarz Tomasza

Tu dodatek nadzwyczajny sobotniej Trójki pod Księżycem. Według zasady film w Jedynce muzyka w Trójce, dziś "A View To A Kill", czyli zabójczy widok i fragmenty ścieżki dźwiękowej do filmu z Jamesem Bondem pod tymże właśnie tytułem. To był niestety ostatni już Bond z Rogerem Moorem w roli agenta 007. W przyszłym miesiącu zobaczą Państwo pierwszy z dwóch filmów z Timothym Daltonem w roli Bonda. Wydaje mi się, że "A View To A Kill" mimo to, że Roger Moore już bardzo staro wygląda i wprost trudno uwierzyć, że byłby w stanie zatrzymać sterowiec na najwyższym przęśle mostu Golden Gate, to jednak jest to film wyjątkowo zabawny, a dużą w nim rolę odgrywa muzyka. Temat przewodni skomponował John Barry wraz z zespołem Duran Duran, który wtedy w '85 roku był u szczytu popularności. Tak więc za chwilę właśnie ten temat w wykonaniu tego zespołu - "A View To A Kill" - Duran Duran. A później pięć wybranych tematów z płyty, którą proszę Państwa udało mi się kupić dopiero w zeszłym roku w Londynie za ponad dwadzieścia funtów. Było to wydanie japońskie, nigdzie niedostępne, tak więc posłuchają Państwo chcąc nie chcąc ze mną dziewiętnastu minut muzyki z tego filmu. No, bo w końcu skoro tyle wydałem, to chyba warto. Po kolei, po temacie przewodnim następujące fragmenty. Najpierw "May Day Jumpers" - muzyka towarzysząca karkołomnemu zadawałoby się skokowi Grace Jones z wieży Eiffla. Później pojawia się po raz jedyny na tej płycie temat agenta 007. Potem melodia romantyczna "Bond Meets Stacey". Następnie "Stajnia Pegaza", następnie "Airship To Silicon Valley", czyli lot sterowcem do Doliny Krzemowej i wreszcie dramatyczny, finałowy motyw - walka na moście Golden Gate. Tak więc przed Państwem muzyka z filmu "A View To A Kill".

 

7. Duran Duran - Main Title Song (A View to a Kill) - A View To A Kill (James Bond) (1985) - muzyka do filmu

8. John Barry - May Day Jumps - A View To A Kill (James Bond) (1985) - muzyka do filmu

9. John Barry - Bond Meets Stacey (A View To A Kill) - A View To A Kill (James Bond) (1985) - muzyka do filmu

10. John Barry - Pegasus' Stable - A View To A Kill (James Bond) (1985) - muzyka do filmu

11. John Barry - Airship to Silicon Valley - A View To A Kill (James Bond) (1985) - muzyka do filmu

12. John Barry - Golden Gate Fight - A View To A Kill (James Bond) (1985) - muzyka do filmu

13. Komentarz Tomasza

Była to muzyka Johna Barry'ego do filmu z Jamesem Bondem - "A View to A Kill" - "Zabójczy widok". Najpierw grupa Duran Duran wykonała piosenkę tytułową, a potem wysłuchali Państwo pięciu utworów ze ścieżki dźwiękowej, ze ścieżki muzycznej filmu - "Skok May Day", "Bond spotyka Stacey", "Stajnia Pegaza", "Lot sterowcem nad Dolinę Krzemową" i "Walka na moście Golden Gate". Tutaj już wyraźnie pojawiły się elementy rockowe, o których Państwu przed miesiącem wspominałem. Elementy rockowe w muzyce do filmu z Bondem, te gitary na końcu, ale niech Państwo jeszcze poczekają jeden miesiąc - John Barry pokazał na co go stać w filmie "The Living Daylights". Z tamtej płyty wysłuchamy na pewno więcej muzyki, bo jest i bardziej zróżnicowana i więcej jest też piosenek. Mianowicie "A View To A Kill" był ostatnim filmem z Bondem z tą samą piosenką na początku i na końcu. John Barry przy pracy nad ścieżką... nad muzyką do "Living Daylights" wpadł na pomysł żeby zmienić coś i zaangażował zespół The Pretenders do zaśpiewania piosenki finałowej. Przy okazji doszło do współpracy na nieco większą skalę i ten sam zespół stworzył jeszcze jedną piosenkę do filmu, ale to zupełnie inna historia i o tym będziemy rozmawiać na początku stycznia. A teraz coś z zupełnie innej beczki.

 

14. Ennio Morricone - The Good, The Bad and The Ugly (1966) - muzyka do filmu

15. Komentarz Tomasza

Na tym świecie są dwa rodzaje ludzi: ci którzy puszczają płyty i ci którzy słuchają. Państwo słuchają.

 

16. Sygnał audycji

17. Powitanie Tomasza

Dobry wieczór.

 

18. XIII. Století - Vampires

19. Komentarz Tomasza

Wita Państwa Tomasz Beksiński.

Dzwony niosą odgłosy burzy
Nadchodzi bogów świt
Mroczny czas, koniec wieku
Uwięzionego we własnym cieniu
Chłód i wiara
Ocienione groby
Walka ze światłem
Tryumf ciemności
Usta łakną twojej krwi

Budzi się we mnie nowe życie
Nosferatu da ci teraz swoje serce
Groty Karpat
Słońce nocy,
Zapomnij o braku nadziei
Wampirzyca w białej trumnie
Czarami zmienia noc w dzień

Czarny jeździec
Czerwony świt
A noc szepcze
Wampiry

Twoja krew i wiara czarne są
Świat się staje prochem i dymem
Przed tobą nowy kontynent:
Wierzchołki gór, szare cienie i
Wampiry


Hmm. Zupełnie jak za starych, dobrych lat, prawda proszę Państwa? Nowa płyta grupy XIII Stulecie, nazywa się "Straceni v Karpatech", czyli zgubieni w Karpatach i ta płyta będzie dziś naszym tematem przewodnim. Ale to nie wszystko, bo będzie też płyta pewnego zespołu, naprawdę intrygującego, gotyckiego, której też posłuchamy w sporych fragmentach. Grupa nazywa się The Gallery. Będzie też Black Sabbath, będzie Steve Harley w ostatniej godzinie i będzie też "piwniczne archiwum". Ale żeby już wszystko, teraz przed Państwem tak po części odtworzyć i zachęcić, to teraz utwór od którego rozpoczyna się płyta grupy The Gallery. Płyta nazywa się "Fateful Passion", a utwór "A Wave Of Mature Grain".

 

20. The Gallery - A Wave Of Mature Grain

21. Komentarz Tomasza

Gotycka galeria rozewrze przed nami swoje podwoje już w następnej godzinie. A zanim nas pochłonie całkowicie i bez reszty gotycka noc, czas na poranek filmowy albo raczej na podwieczorek filmowy. Idziemy do kina z Eddiem oczywiście, dzisiaj grają "Samotność długodystansowca".

 

22. Iron Maiden - Loneliness Of The Long Distance Runner

23. Komentarz Tomasza (godz. 1:00)

24. Serwis PR3 (Dorota Wojtalczyk)

25. Komentarz Tomasza

Grupa Iron Maiden i "Samotność długodystansowca". Za chwilę wylądujemy w mrocznych, zaśnieżonych Karpatach, ale tymczasem czas na... serwis Trójki, który przygotował i przedstawiła Dorota Wojtalczyk. Jest prawie czterdzieści sekund po trzech minutach po godzinie pierwszej.

 

26. Sygnał PR3

27. XIII. Století - Candyman

28. Komentarz Tomasza

"Candyman" i zespół XIII. Stulecie. Być może Ci z Państwa, którzy oglądają takie dziwne, dziwne horrory, te nowoczesne horrory, wiedzą kto to jest Candyman. Podobno taki murzyński, zły duch, upiór, którego trzeba wołając kilkakrotnie jego imię wezwać i wtedy nie można go już przegonić. Był jakiś taki film, okropny zresztą, ale widać zainspirował Petra Štěpána do skomponowania jednego może ze słabszych, ale na pewno bardziej dynamicznych utworów na płycie "Straceni v Karpatech", która ukazała się w ciągu kilku tygodni, właściwie przed kilkoma tygodniami. Nie wiem dokładnie kiedy proszę Państwa. Ja będąc w Pradze na koncercie grupy Bauhaus specjalnie szukałem czy nie ma czegoś nowego w przegródce z napisem XIII. Stulecie, była tylko jedna płyta - "Wilkołak". Wróciłem z Pragi i wówczas Piotr Kosiński zadzwonił do mnie, kilka dni później i mówi że z Bratysławy właśnie wysłano do niego kilka egzemplarzy nowej płyty grupy XIII. Století. No i bardzo mnie to ucieszyło, czekałem trochę na tą płytę, niestety nie dotarła przed naszym dłuższym rozstaniem się, kiedy to Piotr był z Państwem przez dwie kolejne soboty. Ale płyta czekała, grzała się, otrzymała przez ten czas aprobatę Pani Doktor, jako zupełnie nieszkodliwa dla zdrowia i również mogę dziś Państwu opowiedzieć o czym Petr Štěpán śpiewa. Następny utwór nazywa się "Wilczyca".

Wioska śpi, Księżyc stoi wysoko
Tajemny śpiew brzmiał w twym śnie
Uciekaj jak najdalej w głąb niebieskiej nocy
Pośród skały rytuał twój
Rozbrzmiewa grzeszną modlitwą

Stracone pragnienia
W sercu ból
Uciekaj jak najdalej w objęcia nocy
I wilczycą bądź

To nie jest Bóg, to nie piekło ani raj
W cieniu gór Księżyc pokazał zgłodniałe oblicze
Jesteś snem upiorów, wichrem, pragnieniem i cieniem
Testamentem nocy i grzechem
Wilczycą
Wilczym cieniem
Wilczą różą
Wilczym winem
Wilcze demony niechaj będą z tobą

 

 

29. XIII. Století - Vlčí žena

30. Komentarz Tomasza

W ciemnościach księżyc świeci
Słońce kryje swoją twarz
Skrawki chmur ozdobne deszczem
Błotnistą drogą idziesz sama

Nowy dzień rodzi się we łzach
Czarny szal przyodziewasz
Twoje czarne włosy lśnią
Zaś pocałunek Twój pieści niczym wiatr z Karpat

Znowu pytasz jakim sędzią jest Bóg
Co grzechem jest, co naszą dolą
Tylko cisza wokół Ciebie
A odpowiedź ukrywasz w sobie

Nad ranem znów zgasną świecie
A na Twój ołtarz spadną łzy
Modlitwą zbudzisz mnie ze snu

Niczym wilczy księżyc zjawiam się
Anioł opada na Twe łono
Gdzieś w mroku rodzi się świt
I wiatr z Karpat przynosi pocałunek

 

31. XIII. Století - Vítr z Karpat

32. Komentarz Tomasza

To był chyba najbardziej przebojowy, jeśli można tak się wyrazić, fragment najnowszej płyty grupy XIII. Stulecie - "Zagubieni albo zgubieni w Karpatach" - "Wiatr z Karpat". Proszę Państwa nie mogę w tej chwili przedstawić Państwu wszystkiego od razu. Chciałbym żeby napięcie powoli narastało, bo zostały nam z tej płyty jeszcze trzy utwory, ale każdy z nich jest wielkim, rozbudowanym arcydziełem i chciałbym żeby Państwo troszeczkę pogryźli jeszcze paznokcie i poczekali. Ale ponieważ dzisiaj mamy drugą, równie atrakcyjną płytę, wprawdzie innego zupełnie zespołu, grającego bardziej metalowo, ale też muzykę spod wampirycznego znaku. Grupa nazywa się The Gallery. To chciałbym żebyśmy teraz na chwilę zmienili płyty i przed nami kolejne utwory z albumu, który nazywa się "Fateful Passion". Jest to już drugi album grupy The Gallery, pierwsza płyta nazywała się "Dreamscapes". Płytę wydała firma Lacrimosy - The Hall of Sermon i stamtąd też ją niedawno otrzymałem. Bardzo mnie to cieszy. Natomiast co mogę Państwu powiedzieć z ulotki reklamowej. Otóż producentem tej płyty jest niejaki Waldemar Sorychta, który ponoć odpowiedzialny jest za takie płyty, które nam się bardzo podobały. Jak Tiamat, oczywiście chodzi o płyty zespołu Tiamat, Moonspell, The Gathering i tej niestety nie znam, tego zespołu niestety nie znam - Samael. Ale chętnie posłuchałbym skoro ten sam człowiek pracował z tymi zespołami, bo wszystkie jak na razie podobały mi się bardzo i mam nadzieję, że Państwu też. Może to jest taki sam kazus jak na początku lat 70-tych. Niejaki John Anthony produkował Van Der Graaf Generator i Genesis. I było w tych płytach coś podobnego, coś fascynującego. The Gallery, czyli galeria, "Fateful Passion" i dwa nagrania, które mam nadzieję będą się Państwu bardzo podobać.

 

33. The Gallery - Vice Of Mallorn

34. The Gallery - Preservation (It Wasn't Meant To Be...)

35. Komentarz Tomasza

Grupa The Gallery i płyta "Fateful Passion", to były utwory "Vice Of Mallorn" i "Preservation". Zespół tworzą brat i siostra, oni oboje też śpiewają - Antje i Gunnar Mothes, Gunnar gra także na gitarze, a towarzyszą im Heiko Steiner na gitarze basowej, Rico Hampel na perkusji i podobno nowy klawiszowiec, nie wiem jak nazywał się poprzedni - Stefan Lounicke. Bardzo piękna płyta, bardzo intrygująca płyta, a szczególnie przyciągająca wzrok jest okładka przedstawiająca czaszkę ułożoną z nagich kobiet - naprawdę warto zwrócić na to uwagę, jest na co popatrzeć. Cóż, proszę Państwa, myślę, że temperatura narasta. Narasta? No to świetnie, to jeszcze jeden utwór z tej płyty The Gallery, płyta "Fateful Passion", utwór nazywa się "Opposite Sun 22".

 

36. The Gallery - Opposite Sun 22

37. Komentarz Tomasza

The Gallery i "Opposite Sun 22". "Zanim opuszczę ten dom opowiem Pani o Annie. To jedno z piękniejszych zdań w filmie "Kobieta Wąż" - napisał do mnie MercyfullBob i zastanawiał się w liście: "Jakim cudem Harry uniknął śmierci przy spotkaniu ze straszną twarzą pokrytą zielonymi łuskami. Może Kobieta Wąż przejawiała sympatię do niego? Nie, to chyba niemożliwe. Jedynym realnym wytłumaczeniem wydaje się być to, że ukąszenie nastąpiło prawdopodobnie przez twardy, wykrochmalony kołnierzyk Harrego." Brawo, Mr. Bob! Brawo, brawo, brawo. Wygrywa Pan utwór:

Kronikę swą pisałeś krwią
A nad Tobą śpiewał Nosferatu
Ogień i krzyż
Mięso i krew
Twoją kronikę czytać będzie zapłakany świat

XIII. Stulecie.

 

38. XIII. Století - Testament

39. Komentarz Tomasza

Dom, gdzie tańczą umarli
Stare opactwo
A nad nim księżyc wschodzi
Ten dom przetrwał stulecia
I tylko cichy walczyk w nim brzmi

Przeklęci i piękni
Mieszkańcy ciemności z ogrodu
Przychodzą w nocy mrok
Dom, gdzie tańczą umarli
Ukrywa mroczny świat
I chroni swój sekret

Tańczące sylwetki
Dumne szczyty Karpat,
Kraina za górami
Za lasami
W jego wnętrzu kryje się

Światła z okien jaśnieją
Spokój, mgła i dzwon
Stare posągi płaczą
A zew spadających liści jesień przywołuje
W domu gdzie tańczą umarli

 

40. XIII. Století - Dům kde tančí mrtví

41. Komentarz Tomasza

Dzwony, dzwony, dzwony

Od tego utworu właściwie powinno się rozpocząć nasza dzisiejsza noc, ale rozpoczęła się od końca utworu, który jeszcze nie teraz proszę Państwa. Będę perwersyjny i każę Państwu jeszcze troszkę poczekać, na myślę piece de resistance naszego dzisiejszego, nocnego, gotyckiego koncertu, w którym występują zespoły XIII. Stulecie i The Gallery, bo teraz The Gallery ponownie z płyty "Fateful Passion" i utwór o nieco lżejszym nastroju, bardzo piękny, będą tutaj łąki bezkresne - utwór nazywa się "Enter The Meadows Saffron".

 

42. The Gallery - Enter The Meadows Saffron

43. Komentarz Tomasza (godz. 2:00)

Grupa Gallery z płyty "Fateful Passion" - "Enter The Meadows Saffron", tak nazywał się ten utwór i ten utwór kończy płytę, ale wrócimy do niej za chwilę. Jednak właśnie minęła godzina druga, czas więc na serwis Trójki.

 

44. Serwis PR3 (Dorota Wojtalczyk)

45. Komentarz Tomasza / Sygnał PR3

Który przygotowała i przedstawiła Dorota Wojtalczyk.

 

46. The Gallery - The Sun Always Shines On TV

47. Komentarz Tomasza

Płyta "Fateful Passion", ten utwór nazywa się "The Sun Always Shines On TV", czyli słońce zawsze świeci w telewizorze i pochodzi z repertuaru grupy A-ha. To zabawne, że z nagrania grupy A-ha The Gallery potrafiło zrobić tak fantastyczną kompozycję. Słońce zawsze świeci w telewizji? No nie zawsze, czasami panuje tam półmrok i po ekranie grasuje Kobieta Wąż. O tym filmie jeszcze kilka słów dzisiaj będzie, bo muszę Państwu kilka takich za kulisowych tajemnic związanych z tym filmem zdradzić. Ale to za moment, bo teraz obiecane "piwniczne archiwum", które myślę nie będzie się specjalnie klimatem różniło od tego czego słuchamy, bo na dzisiaj wybrałem grupę Bloodrock. Grupę, która działała na początku lat 70-tych, grupę amerykańską, jak na razie na kompaktach są tylko pierwsze dwie płyty. Z pierwszej, utwór "Fantastic Piece Of Architecture" - bardzo nastrojowy, rozbudowany i taki trochę dziwny. A później kompozycja chyba numer jeden z repertuaru tego zespołu, utwór bardzo już pasujący do tych nastrojów w jakich od dłuższego czasu przebywamy - "D.O.A. skrót od Death On Arrival", takim skrótem zazwyczaj określa się pacjenta, który przyjeżdża do szpitala już w stanie zejściowym i nie można mu pomóc. "Death On Arrival" i o tym właśnie opowiada ten utwór. Są to ostatnie myśli człowiek w karetce, który umiera. Grupa Bloodrock.

 

48. Bloodrock - Fantastic Piece of Architecture

49. Bloodrock - D.O.A.

50. Komentarz Tomasza

Amerykański zespół Bloodrock i to były dwa utwory z dwóch pierwszych płyt tego zespołu z lat 1970 i 1971. Napierw "Fantastic Piece Of Architecture", a później "D.O.A." - bardzo upiorny utwór, aż mi się zimno zrobiło. I skoro już jest nam zimno i skoro była groza, proszę Państwa - "The Reptile", czyli Kobieta Wąż. Bardzo jestem ciekaw Państwa opinii o tym filmie. Napisał do mnie jak na razie tylko Merciful Bob z Tych, ale zastanawiam się czy pozostali z Państwa są po prostu w tej chwili na leczeniu i dochodzą do siebie czy też listy dopiero powstają. Strasznie chciałbym wiedzieć jakie wrażenie na Państwu zrobił ten stary, bo stary, ale wciąż wydaje mi się atrakcyjny film z 1965 roku - The Reptile, czyli Kobieta Wąż. Pierwszy horror jaki ja miałem przyjemność w życiu obejrzeć. Muszę Państwu powiedzieć, że największe brawa za ten film należą się reżyserowi Johnowi Gillingowi, który po prostu wziął i odpowiednio przerobił, ulepszył scenariusz Johna Eldera. John Elder, to pseudonim Anthony'ego Hindsa, jednego z szefów wytwórni Hammer. Otóż końcówka byłaby jak to się brzydko, ale słusznie mówi całkowicie schrzaniona, gdyby nie John Gilling właśnie. W oryginalnym scenariuszu Harry i Valeria wspólnie wracają do domu doktora Franklina, wspólnie, choć to Harry właściwie walczy z Malajczykiem, którego wrzuca do źródełka siarkowego, ale wcale nie śmiertelnie, bo Malajczyk wychodzi z niego chwilę później. Oboje zostają (Harry i Valeria) schwytani przez doktora Franklina i związani w jego gabinecie. Doktor udaje się do oberżysty, którego informuje o tym, że bohaterowie wyjechali. Następnie wraca do domu tylko po to, żeby spotkać się Malajczykiem, którego zabija z pistoletu. Wtedy pojawia się Kobieta Wąż i gryzie swojego tatusia, wkracza do pokoju gdzie uwięzieni są Valeria i Harry i gryzie Valerię. Jednakże wtedy przybiega oberżysta, który coś jednak zwietrzył, wybija szybę, no i końcówka jest już podobna, ale bez wielkiego pożaru. Bez tego wszystkiego okazuje się, że Valeria nie zginęła, ponieważ wąż, gad może tylko raz ukąsić jadowicie, a ponieważ cała porcja jadu została przeznaczona dla tatusia, Valeria ocalała. Taki byłby finał tego filmu gdyby nie John Gilling, który dołożył wspaniały pożar na końcu i moim zdaniem znacznie ulepszył wszystko. Brawo, brawo, brawo. Merciful Bob pisze: "Myślę, że Pan (czyli ja) przez cały czas ogląda ten film oczami jedenastolatka wzbudzając przez to swą kultową wręcz fascynację. I temu w zasadzie niepozornemu filmowi zawdzięczać Pan może swoje całe dorosłe życie". Brawo, brawo, znowu Pan trafiłeś w sedno Mr. Bob. Mr. Bob pisze, że na nim co wywarło wrażenie, na nim na pewno duże wrażenie zrobiły te wszystkie Hammerowskie obrazy, typu: noc, wyludniona wioska w Kornwalii, Anna Franklin, Charles Spalding, wielkie okna tajemniczej posiadłości, pytania: czy jest tu kto?, pytanie bez odpowiedzi, oczywiście, mroczny korytarz, orientalna roślinność, ciemność, mroczność. I znowu brawo, brawo Panie Bob, dokładnie to samo gdzieś przesiąknęło mnie, mną, we mnie na początku lat 80-tych. Oglądając film momentami można było się przestraszyć, na przykład scena wyłaniania się Kobiety Węża z ciemności. Taak, to jest chyba najbardziej przerażająca scena. Ale pamiętam proszę Państwa jak siedziałem w kinie, w Sanoku, w 70 roku i gdy Szalony Piotr wyskoczył na Harrego zza krzaka wszyscy w kinie podskoczyli. To były czasy, wtedy oglądało się horrory z napięciem, ściskając własne dłonie albo dłonie partnerów, z którymi się siedziało w kinie aż do krwi. A teraz publiczność przychodzi na coś takiego i po prostu syczy, chichocze i wygłupia się. Taak, to już nie te czasy, to film z przeszłości, ale dzięki takiemu filmowi możemy tą przeszłością żyć. I proszę Państwa, proszę Państwa teraz ja będę miał dla Państwa zagadkę. Zagadka jest następująca: Kim jest bohaterka no następnego utworu, tego utworu, który teraz się pojawi. Najpierw będzie tekst, później będzie muzyka, a Państwo będą mieć dwa tygodnie na to żeby do mnie napisać i powiedzieć.

Jak Czarna Orchidea więdniesz przed świtem
Po nocy pełnej mrocznych tańców
Gdzieś zanika pieśń
A ty wzywasz nagie ciało do czerwonej kąpieli

Ponure dźwięki organów wieżyc twego zamku strzegą
Przyszłaś na świat w górach Transylwanii
Moc morderców szaleje w twych żyłach
Jesteś siostrą prastarego rodu i jego białym sumieniem
Córką Ciemności kroczącą przez mrok

Twoje imię tarczą twą
Pałac schronieniem, a nagrobkiem chłodny głaz
Pozostało tylko imię
Noc i wiekuista moc ukryta we krwi
Zmarszczek czasu na twarzy nie znajdziesz już

Elżbieto, droga twa krwawa jest grzechem w obliczu Boga
Elżbieto, pożądana jesteś i kochana

 

51. XIII. Století - Elizabeth

52. Komentarz Tomasza

Elżbieto, droga twa krwawa jest grzechem w obliczu Boga
Elżbieto, pożądana jesteś i kochana

Co to za Elżbieta proszę Państwa? Czekam dwa tygodnie na odpowiedź. Podpowiem tylko tyle, że jest to postać jak najbardziej historyczna o dość swojsko brzmiącym nazwisku. I tak właśnie kończy się ta płyta, która umila mi noce, poranki i dnie od kilku tygodni. XIII. Stulecie - "Straceni v Karpatech". Dopiero teraz mamy okazję ją posłuchać, mieliśmy okazję jej posłuchać. Mam nadzieję, że się Państwu podobała, będziemy do niej na pewno często wracać. Takich płyt naprawdę nie wiele jest, a w dość hermetycznej, stereotypowej dziedzinie zwanej rockiem gotyckim odszczepieńców jest jeszcze mniej. Tak więc dobrze, że istnieją tacy twórcy jak Tilo Wolff czy Petr Štěpán, bo dzięki nim nasze mroczne życie paradoksalnie nabiera jaśniejszych barw przy mrocznych tonach ich muzyki. Proszę Państwa i teraz będzie inna troszkę płyta, ale muzyka równie mroczna, równie wciągająca i równie porywająca. Właśnie wczoraj - 5 grudnia upłynęła pierwsza rocznica tego historycznego koncertu - zejście się Black Sabbath w oryginalnym składzie z Ozzym Osbournem. Mnie w Birmingham niestety nie było, był Jacek Leśniewski, myślę, że on przez całą sobotę słuchał sobie Black Sabbath. A my teraz posłuchamy trzech utworów z dokumentującej to wydarzenie płyty "Reunion". Będą to utwory: "Electric Funeral", "Sweet Leaf" i "Spiral Architect", a potem taki krótki koncert marzeń ułożony z utworów, których zespół Black Sabbath nie odgrzewa na swoich koncertach powrotnych, a szkoda. Ale najpierw przeżyjmy to jeszcze raz, Ci którzy byli w zeszłym roku w Birmingham na pewno mogą sięgnąć po chusteczki, bo to będą także chwile wzruszeń. Black Sabbath.

 

53. Black Sabbath - Electric Funeral

54. Black Sabbath - Sweet Leaf

55. Black Sabbath - Spiral Architect

56. Komentarz Tomasza

Grupa Black Sabbath tak grała w Birmingham 5 grudnia 1997 roku, a więc dokładnie rok temu. My kilka miesięcy później, bo w czerwcu kończącego się właśnie roku mieliśmy okazję podziwiać ten zespół w Katowicach. I muszę Państwu powiedzieć jeszcze raz, to był dla mnie koncert roku, jak nie jeden z koncertów życia, bo podobnie jak Reptilem tak samo przesiąkłem Black Sabbathem gdzieś na początku lat 70-tych. Więc teraz pozwolę sobie uzupełnić jak gdyby te nagrania, których przed chwilą słuchaliśmy czterema kompozycjami, które bardzo, bardzo, bardzo chciałbym usłyszeć kiedyś jeszcze na koncercie grupy Black Sabbath pod warunkiem oczywiście, że śpiewać je będzie Ozzy Osbourne.

 

57. Black Sabbath - Killing Yourself To Live

58. Black Sabbath - Wheels of Confusion

59. Black Sabbath - Gypsy

60. Black Sabbath - Symptom of the Universe

61. Komentarz Tomasza

Zespół Black Sabbath i to były cztery utwory, których nie słyszeliśmy na koncertach, a które ja przynajmniej bardzo chciałbym usłyszeć - "Killing Yourself to Live", zabijasz się żeby żyć, "Wheels Of Confusion" - kręgi zamętu, "Gypsy", cyganka i "Symptom Of The Universe" - symptom wszechświata. I teraz zupełnie, zupełnie, ale to zupełnie przestawiamy wajchę w innym kierunku. Można byłoby powiedzieć - "and now for something completely different" i teraz coś z zupełnie innej beczki. Steve Harley i zespół Cockney Rebel. Tak się składa, że ostatnio zaczęliśmy przesłuchiwać płyty tego zespołu i na dzisiaj wypada nam czwarta w dyskografii. Płyta zatytuowana "Timeless Flight" z 1976 roku. Właściwie z '75, bo ukazała się na samym początku '76 i zaskoczyła wszystkich sympatyków Steve Harley'a. Jako, że po albumie "The Best Years of Our Lives", na którym znajdowały się przebojowe utwory i wielki, wielki hit " Come Up and See Me Make Me Smile". Ten album właściwie takich przebojów nie przenosił, promował go singiel z monumentalną kompozycją "Black Or White", która wcale przebojowa nie była i na listach zresztą żadnej furory nie zrobiła. Ale mimo to jest to płyta fascynująca, płyta której naprawdę słucha się z dużą przyjemnością i na której najwięcej chyba, obok Steve'a Harley'a, miał do powiedzenia Duncan Mackay grający na instrumentach klawiszowych. Steve Harley & Cockney Rebel - "Timeless Flight", lot ponad czasowy. "Red Is a Mean, Mean Colour" - czerwień to wstręty kolor, utwór dedykowany komunistom otwiera płytę, później "White, White Dove" - biała gołębica i "Understand" - zrozum. To pierwsze trzy kompozycje, których teraz posłuchamy.

 

62. Steve Harley & Cockney Rebel - Red Is a Mean, Mean Colour

63. Steve Harley & Cockney Rebel - White, White Dove

64. Steve Harley & Cockney Rebel - Understand

65. Komentarz Tomasza

Steve Harley i zespół Cockney Rebel, płyta "Timeless Flight" wydana na samym początku 1976 roku, czwarty album w dorobku Steve Harley'a. To były utwory: "Red Is a Mean, Mean Colour", "White, White Dove" i "Understand". A za chwilę jeszcze dwa: "All Men Are Hungry" - wszyscy mężczyźni są wygłodniali, to jest mój absolutnie ulubiony utwór na tej płycie, a później wspomniany, pilotujący ten album, utwór wydany na singlu - "Black Or White" - czerń czy biel. Sami chyba Państwo za chwilę przyznają, że jako singiel ten utwór był trochę chybiony, ale jako kompozycja albumowa naprawdę jaśnieje wspaniałym blaskiem.

 

66. Steve Harley & Cockney Rebel - All Men Are Hungry

67. Steve Harley & Cockney Rebel - Black or White

68. Komentarz Tomasza

To był wybór między czernią i bielą - Steve Harley & Cockney Rebel - Black Or White. Nasze spotkanie dobiega końca. Za chwilę wkroczy do studia Roman Dziewoński i przedstawi coś z zupełnie innej beczki, ale cóż proszę Państwa, zima, zima już jest. Nie tyle nadchodzi, ile nadeszła, więc utwór którym się pożegnam jest jakby spóźniony, ale musi zabrzmieć, bo cóż to byłby za grudzień bez Deine Lakaien. Za tydzień Piotr Kosiński, a my usłyszymy się za dwa tygodnie.

 

69. Deine Lakaien - As It Is

70. Komentarz Romana Dziewońskiego

Zawiało nas, zasypało, w ogóle ciemno pod tym białym puchem. Tak w nastroju tego co Tomasz Beksiński na pożegnanie przygotował wynikało, co prawda tam nadchodziła tylko zima, ale w tym przypadku to była najczarniejsza zima jaką znam. Ale tak to z Tomaszem bywa, który już niedługo tu powróci. No cóż, minęła czwarta, a w ten nadranny, niedzielny czas, to znaczy, że pojawią się ponownie, jak zawsze na początek ta melodyjka Gianmaria Testa. Kłania się Roman Dziewoński.

 


Płyty wykorzystane w ramach audycji

Black Sabbath - Vol. 4 (Vertigo) (1972)

Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath (NEMS) (1973)

Black Sabbath - Sabotage (NEMS) (1975)

Black Sabbath - Technical Ecstasy (NEMS) (1976)

Black Sabbath - Reunion (Epic) CD1 (1998)

Bloodrock - Bloodrock (1970)

Bloodrock - Bloodrock 2 (1970)

Deine Lakaien - Winter Fish Testosterone (1996)

John Barry - A View To A Kill (Original Motion Picture Soundtrack) (1985)

Monty Norman - Dr. No (Original Motion Picture Soundtrack) (1963)

Steve Harley & Cockney Rebel - Timeless Flight (1976)